Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 4, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Nowe miejsce: Eat&Meet Food and Wine na Żoliborzu

Nowe miejsce: Eat&Meet Food and Wine na Żoliborzu
WARSAW state of mind

Znam dobrze tą okolice, w której nowoczesne apartamentowce dotrzymują kroku nowym, interesesującym miejscom – od sklepów z designem, przez studio fryzjerskie po coraz to nowe restauracje. Ostatnio trafiliśmy do Eat and Meet. Od wejścia było bardzo miło, gdyż właścicielom udało się stworzyć przyjemny, urokliwy i ciepły klimat wnętrza, którego można się obawiać po osiedlowej restauracji.

 

Restauracja ma kształt litery L, a na jej końcu znajduje się przejście do siostszanego projektu tapas baru. Wnętrze wypełniają stoliki z jasnego drewna, ciemne krzesła, jednakowe lampy z długimi abażurami z cieniutkiego drewna – różne odcienie brązu, beżu, naturalne drewno, kwiaty i odpowiednie oświetlenie gwarantuje przyjemny i kameralny klimat. Fajnym pomysłem jest też szafka na ścianie pełna win.

 

 

 

Zamawiamy po przystawce oraz danie główne. Kiedy zastanawiam się nad starterem miła kelnerka przynosi kartę tapasową – pozycje są bardzo kuszące, ale na tapasy i wino jeszcze wrócimy. Kuszą nas mule alla marinara w białym winie ze świeżymi ziołami, ale słyszymy, że to nie dzień na mule. Mimo wielu włoskich pozycji w menu, które generalnie lubię (jak szynka parmeńska z melonem, rukolą i oliwą pomarańczową, carpaccio di manzo z oliwą truflową i kaparami czy caprese z oliwą i świeżą bazylią), a także przypominającej mi moje ukochane greckie smaki fecie zapiekanej z pomidorami i oregano, decyduję się na przystawkę, która wydaje się być autorskim pomysłem szefa kuchni – arbuz z kruszonym kolorowym pieprzem, grillowanym kozim serem i parfait. Maciek klasycznie zamawia sałatkę grecką.

 

Drugie danie? Postanawiamy się podzielić, świadomie omijając pizzę i pastę, jedno degustuje rybę, a drugie danie główne. Znów Maciek dość szybko wybiera filet z kurczaka z groszkiem cukrowym, ja błądzę między smażonym łososiem z kremem z pieczonej papryki, a okoniem morskim by finalnie zdecydować się na pieczoną polędwicę z dorsza ze szpinakiem i małżami marinara. Teraz już tylko czekać na jedzenie.

 

Jako poczekadło dostajemy Focaccie oraz greckie tzatziki. Plusem jest fakt, że pieczywo jest wypiekane na miejscu. Sałatka grecka jest bardzo smaczna, podobnie jak grillowany ser z ananasem, choć sam pomysł połączenia tych składników wydaje mi się lepszy niż ich smak. Z drugim daniem ja mam więcej szczęścia – kurczak jest ok. ale bardzo saute. Danie polecilibyśmy raczej komuś na diecie.

Na desery się nie decydujemy, ale myślę, że miłośnicy słodkich smaków mogą być ukontentowani: nam najplepiej brzmiała beza z kremem pomarańczowym, owocami i musem z marakui.

 

Szefem kuchni jest Łukasz Ziemski, który generalnie bawi się typowymi smakami śródziemnomorskimi, dodając swój autorski „pazur” – jest wspomniana grecka sałatka z rzodkiewką, zapiekany ser kozi z parfait, tatar z łososia z domowym majonezem, chłodnik z arbuza i czerwonej pomarańczy z sorbetem cytrynowym czy kofty jagnięce z tabbouleh i greckim jogurtem.

To on odpowiada za pomysłowe połączenia. Co jest daniem popisowym restauracji? Okoń morski z zielonymi warzywami, puree z batatów i sosem z marakui, którego niestety nie wybraliśmy z menu, gdyż zdecydowałam się na dorsza.

 

Łukasz Ziemski pierwsze doświadczenia zdobywał w hotelach Jan III Sobieski i Sheraton, gdzie od tamtejszych szefów kuchni zaraził się pasją do gotowania. Następnie pracował w śródziemnomorskiej restauracji Boathouse. Później przyszedł czas na Tex-Mex w zdobywającej wówczas swoją pozycję restauracji Soma. Dalsze szlify zdobywał w pięciogwiazdkowym hotelu Sheraton w Warszawie. Kolejny przystanek zawodowy był jednocześnie ogromnym wyzwaniem – największa gastronomia w Polsce i jedna z największych w Europie – Stadion Narodowy. Razem ze swoim zastępcą zorganizował jej działanie od podstaw i trwał na tym stanowisku przez dwa lata. Ostatnim przystankiem przed EAT & MEET Food and Wine Restaurant i Coast To Coast Tapas&Coctail Bar był znany hotel Warszawianka.

 

 

Podobało nam się:

– ciekawe kompozycje w menu (jak arbuz z grillowanym serem kozim i parfait)

– proste a zarazem ciepłe wnętrze, które idealnie nadaje się na kolację ze znajomymi czy na randkę

– połączony z restauracją tapas bar

– duży wybór win

– szeroki wachlarz dań w menu – od pizzy i pasty, przez „czerwone” mięsa, drób, po owoce morza i ryby

 

restauracja EAT&MEET Food and Wine Restaurant, Rydygiera 13

 

 

 

 

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment