Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Październik 21, 2019

Scroll to top

Top

No Comments

Czarnobyl. Blog story.

Czarnobyl. Blog story.
Izabela Wożniak

Wszechobecny spokój w większości strefy, który przełamuje tylko ćwierkanie ptaków. Odradzająca się natura zaskakuje tutaj na każdym kroku. Drzewa, kwiaty, zwierzęta, wszechobecna zieleń – to było najpiękniejsze zaskoczenie podczas pobytu w zonie.

Instagram Izy @isabelpenelope, Zdjęcia: Izabela Woźniak

Rozmawia Paulina Grabara-Król @into_passion

 

9

 

Skąd taki pomysł? Dlaczego zdecydowałaś się na wizytę w Czarnobylu? 

O odwiedzeniu Czarnobyla myślałam już od dawna. Było to moje wielkie marzenie, a marzenia trzeba spełniać. Chciałam na własne oczy zobaczyć, jak teraz wygląda to miejsce. Wpływ na lokalne środowisko był katastrofalny. Pobliski las stał się znany jako „Czerwony Las”, od rdzawego koloru, jakie przybrały drzewa. Jest to nadal jedno z najbardziej radioaktywnych miejsc na ziemi. Konieczna była ewakuacja ponad 350 000 osób a niezabezpieczeni pracownicy przyjęli śmiertelną dawkę promieniowania w ciągu kilku minut. Skala tych wydarzeń była ogromna i uważam, że każdy powinien wiedzieć o jej skutkach jak najwięcej z szacunku dla tych, którzy byli częścią tej katastrofy. 

 

Co jest w tym miejscu interesującego? Czy jest to szukanie „wrażeń” w niebezpiecznych miejscach – czy nie jest to niebezpieczne miejsce, bo przebywanie tam zgodnie z normami jest bezpieczne? 

Na pewno wiele osób odwiedza to miejsce w poszukiwaniu wrażeń, aby poczuć lekką nutkę podekscytowania. Dla mnie, wiedząc że jest to miejsce bezpieczne, gdy przebywamy tam zgodnie z wyznaczonymi zasadami, była to przygoda, ale nie bałam się. Od wielu lat interesowałam się tym, co wydarzyło się w Czarnobylu i co dzieje się tam obecnie. Do wyjazdu byłam przygotowana, więc wiedziałam, że jeśli będę postępować zgodnie z poleceniami przewodnika, nie grozi mi niebezpieczeństwo. Przewodnicy znają strefę doskonale, wiedzą, gdzie jest największe promieniowanie, pozwalają na dłuższe postoje tam, gdzie jest bezpiecznie, a omijają miejsca niewskazane, o wyższym promieniowaniu. Interesowało mnie przede wszystkim to, aby zobaczyć, jak natura wraca do życia po tak strasznej katastrofie, jak reagują na to ludzie, jak wygląda las, czy spotkam zwierzęta, czy życie toczy się tam normalnie czy stanęło w miejscu. Czasami czułam się tam, jakbym cofnęła się do 1986 roku i było to niesamowite doświadczenie podroży w czasie. 

 

Czy był to wyjazd wcześniej zaplanowany i przemyślany czy raczej spontaniczny? 

Wyjazd był jak najbardziej planowany. Nie można wjechać do strefy tak po prostu, jeśli chce się do niej wjechać legalnie, konieczne są pozwolenia, odpowiedni ubiór. Większość odwiedzających, których spotkałam podczas wizyty w Czarnobylu, także myślała o takim wyjeździe od dawna. Są to osoby, które tak jak ja interesowały się tym tematem, ale jak wszędzie trafiały się osoby przypadkowe. W mojej grupie Pani z Francji na ten wyjazd zgodziła się tylko za namową męża. Większość wyjazdu spędziła w aucie, bo bała się promieniowania i nie mogli do niej przemówić ani inni odwiedzający ani pani przewodnik. 

 

Czy miałaś wątpliwości przed wyjazdem? Również podczas wizyty, czy gdzieś z tyłu głowy był lęk, że może to wpłynąć na twoje zdrowie na dłuższą metę? 

Na początku miałam drobne wątpliwości, ale zostały one zastąpione wiedzą. Jak się ubrać, które miejsca strefy są niebezpieczne, co mogę, a czego nie mogę robić w strefie? Czy na pewno poziom promieniowania jest bezpieczny? Pytań było wiele, dlatego dużo czytałam, oglądałam filmy dokumentalne o katastrofie, przeglądałam blogi w internecie i czytałam relacje osób, które już w strefie wykluczenia były, mieszkają bądź pracują. Podczas pobytu w strefie byłam zafascynowana tym, co widzę, ciekawa każdego kolejnego miejsca, które odwiedzaliśmy i na pewno nie czułam lęku. Strefa wykluczenia to wbrew pozorom całkiem przyjemne miejsce. 

 

Czy sama organizowałaś wyjazd, czy to było coś w stylu zorganizowanej wycieczki? 

Do strefy można wjechać na dwa sposoby – legalnie oraz nielegalnie. W celu oficjalnego wjazdu konieczne jest wyrobienie stosownych pozwoleń. Obecnie dostępnych jest wiele ofert wyjazdów zorganizowanych. Są to wizyty w strefie wraz z oficjalnym przewodnikiem. Ja uczestniczyłam właśnie w takim jednodniowym wyjeździe zorganizowanym przez agencję z Kijowa. Grupa spotyka się wcześnie rano i wraz z przewodnikiem udaje się busikiem do strefy wykluczenia. Chociaż nie można jeszcze mówić o tłumach jak w Disneylandzie, to jednak warto pomyśleć o odwiedzeniu zony w tygodniu, ponieważ najlepszy klimat jest właśnie wtedy, gdy nie spotykamy na trasie wielu innych odwiedzających. Warto pamiętać też o tym, że do zony legalnie zostają wpuszczone jedynie osoby, które ukończyły 18 lat. Można także wjechać do strefy swoim samochodem, oczywiście po wyrobieniu odpowiednich pozwoleń. 

 

Czy w jakiś sposób przygotowywałaś się do wizyty? 

Z kwestii technicznych oczywiście konieczne było zarezerwowanie wyjazdu w firmie, która organizowała wizytę w strefie wykluczenia, transport do Kijowa, noclegi. Do strefy trzeba zabrać ze sobą paszport, a także pamiętać o tym, aby nawet w lato, być ubranym w długie spodnie, zakryte buty i mieć długi rękaw. Zakrycie ciała konieczne jest podczas całej wizyty, a zwłaszcza w punktach wysokiego promieniowania, jak np. Czerwony Las. W celu zachowania pełnego bezpieczeństwa w strefie wykluczenia konieczne jest trzymanie się zasad, takich jak: wspomniane zakrycie ciała, nie wolno stawiać czegokolwiek na ziemi ani na niej siadać, nie można spożywać posiłków na zewnątrz, zabronione jest palenie poza wyznaczonymi strefami oraz jedzenie owoców i roślin rosnących w strefie. Nie można także niczego wywozić ze strefy wykluczenia, co sprawdzane jest w kilku punktach kontrolnych. Przed wyjazdem dużo czytałam, a na YouTube jest wiele ciekawych filmów oraz opowieści tych, którzy w strefie już byli. Warto zapoznać się z nimi, wtedy wiemy, czego możemy się na miejscu spodziewać. 

 

Do Czarnobyla pojechałaś sama czy z kimś? Gdzie spałaś? 

Nasza wycieczka trwała jeden dzień, z wyjazdem o świcie i powrotem późnym wieczorem do Kijowa. Wraz z koleżanką byłyśmy częścią 12-osobowej międzynarodowej grupy. Trzeba pamiętać o tym, że wyprawa trwa cały dzień, a emocje i intensywne zwiedzanie strefy jest męczące. Odwiedziłam zonę w czerwcu, gdy panowały ponad 30 stopniowe upały, więc warto pamiętać o tym planując wyjazd. Myślę jednak o powrocie do Czarnobyla na kilkudniową wycieczkę na wiosnę, podczas której nocuje się dwie doby w hotelu zlokalizowanym na terenie sfery. Spędzenie nocy w opustoszałej strefie będzie niesamowitym doświadczeniem. Tak, chcę wrócić, podobno Czarnobyl uzależnia. 

 

Czy spotkałaś ludzi, którzy tam mieszkają (naukowców, pracowników…) – podobno nielegalnie mieszkają tam ludzie w okolicznej wsi? 

Tak, w strefie toczy się normalne, jeśli mogę tak powiedzieć, życie. Mieszkańcy dojeżdżają do pracy czy do sklepu, na terenie strefy znajdują się hotele, w samej elektrowni pracuje wielu naukowców i strefę odwiedzają turyści. W okolicznych wioskach mieszkają ludzie, którzy dostali na to pozwolenie, ale także ci, którzy przebywają tam nielegalnie. Są to zazwyczaj starsze osoby, które nie chciały porzucić swojego domu, ale także pasjonaci i ci szukający emocji. W strefie panuje przyjazna atmosfera, więc każdy chętnie zatrzyma się na chwilę i porozmawia. 

 

Czy osoby, które tam spotkałaś, wydają ci się inne niż te w standardowych miejscach wypraw turystycznych? 

Wszyscy wydają się zupełnie normalni, nie mają trzech rąk, dwóch głów czy innych dolegliwości, o których krążą plotki w Internecie. Wszyscy są bardzo przyjaźni, pomocni i szczęśliwi, że mogą z kimś porozmawiać, ponieważ na co dzień w strefie nie mieszka wiele osób. Czasami miałam wrażenie, że mieszkańcy żyją trochę w zawieszeniu, jak gdyby czas się dla nich zatrzymał. Zazwyczaj w zonie jest bardzo cicho, spokojnie, tylko bezpańskie psy lub sarny przebiegną drogę. Z drugiej strony w okolicach elektrowni, sklepu, restauracji panuje wesoły gwar, a miejscowi mieszają się z odwiedzającymi turystami. Wszyscy chętnie odpowiadają na pytania i dzielą się historiami. Wojskowi na punktach kontrolnych są przyjaźnie nastawieni i bardzo zrelaksowani. Mieszkańcy znają się z przewodnikami, wszyscy chętnie ze sobą rozmawiają i panuje luźna atmosfera. 

 

Co zrobiło na Tobie największe wrażenie na miejscu? 

Wszechobecny spokój w większości strefy, który przełamuje tylko ćwierkanie ptaków. Wyobrażałam sobie strefę jako wymarłą, a jednak obecność zwierząt i roślin jest wszechobecna. Zaskoczyło mnie także to, że mieszkający nielegalnie w strefie hodują pszczoły i produkują miód, nie wiadomo czy tylko dla własnego użytku. Podobno żaby w strefie mają ciemniejszy kolor niż te poza strefą, co może sugerować ich lepsze przystosowanie do promieniowania. Odradzająca się natura zaskakuje tutaj na każdym kroku. Drzewa, kwiaty, zwierzęta, wszechobecna zieleń – to było najpiękniejsze zaskoczenie podczas pobytu w zonie. Wrażenie wywarła na mnie także sama elektrownia, im bliżej, tym promieniowanie na licznikach jest wyższe, a mnie ogarniały ogromne emocje. Pozytywnie zaskoczyło mnie także to, że obok starej elektrowni jądrowej ustawiono panele słoneczne, które wytwarzają czystą energię. Zdziwiona byłam także tym, ze podczas całodniowego pobytu w strefie moje ciało przyjęło tylko 3,2 μSv napromieniowania, co równoznaczne jest z ilością, jaka przyjęłabym podczas przelotu samolotem np. z Londynu do Los Angeles. 

 

Czy taki wyjazd jest drogi? 

Cena wyjazdu zależna jest od tego jak długo chcemy zostać w strefie, co taki wyjazd obejmuje, czy będziemy jeść w miejscowej restauracji bądź stołówce pracowniczej na terenie elektrowni i czy chcemy wykupić dodatkowy dazymetr – licznik Geigera-Mullera pokazujący natężenie promieniowania, które przyjęliśmy. W cenę wliczone są konieczne pozwolenia, opieka przewodnika, przejazd autem i jeśli się na to zdecydujemy – posiłek. Polecam wybranie tej opcji, ponieważ skosztowanie sowieckich dań w stołówce wraz z innymi pracownikami elektrowni, bądź w restauracji w Czarnobylu w otoczeniu miejscowych, jest niesamowitym przeżyciem. Ceny wahają się już od kilkudziesięciu nawet do kilkuset euro, oferta jest na tyle bogata, że na pewno każdy dopasuje ją do swoich potrzeb, możliwości i zainteresowań. 

 

Co miał ci dać taki wyjazd – czy miałaś jakieś oczekiwania? Czy się spełniły? 

Wyjazd miał przede wszystkim wzbogacić mnie o wiedzę na temat katastrofy i tak się stało. Nasza przewodnik była kompetentna, a ponieważ pracuje w zonie od wielu lat na temat strefy wykluczenia i promieniowania wie naprawdę dużo. Marzy o domu w strefie, z daleka od gwaru Kijowa, ponieważ uważa, że to najpiękniejsze miejsce na całej Ukrainie. Odwiedzenie strefy wywarło na mnie ogromne wrażenie i otworzyło mi oczy na problemy współczesnego świata. 

 

Czarnobyl – czy to już moda czy zainteresowanie – jak uważasz? 

W strefie spotkałam raczej pasjonatów. Na pewno głośny serial wzbudził zainteresowanie wielu przypadkowych osób, uważam jednak, że aby wybrać się do strefy trzeba posiadać pakiet cech, które zmotywują nas do wyjazdu. Oczywiście każdy ma obawy i nie każdy podejmie się takiego kroku. Warto pamiętać o tym, że strefa to miejsce katastrofy, dla mnie było to poniekąd ostrzeżenie, które skłoniło do zastanowienia się nad codziennym wpływem ludzi na planetę. Czarnobyl nie powinien być traktowany jako rozrywka, ale miejsce z którego wrócimy bogatsi o wiedzę i doświadczenia. 

 

Czarnobyl – fakty kontra mity 

Z mitów na temat Czarnobyla to fakt, że nie musimy wyrzucać ubrań po wizycie, oczywiście jeśli nie wytarzaliśmy się specjalnie w napromieniowanej ziemi, o co nikogo rozsądnego nie posądzam. Po strefie nie krążą zmutowane zwierzęta, a natura odradza się i na swojej drodze spotkamy mnóstwo zieleni (odwiedzałam strefę z czerwcu) i zwierząt. Mitem jest też fakt, że ewakuowani mieszkańcy Prypeci nigdy już nie wrócili do miasta – mieli taką możliwość kilkakrotnie, gdy dostali pozwolenie na zabranie ze strefy swoich rzeczy. Także nieprawdą jest, że ewakuowani zostali wszyscy, niektórzy mieszkańcy nie zgodzili się na wyjazd ze strefy i mieszkają tam do dzisiaj. Żywność jest dla nich dostarczana spoza strefy, jednak prowadzą oni normalne życie. O dziwo cieszą się dobrym zdrowiem. Ciekawym jest fakt, że obserwując, jak wygląda strefa teraz, można sądzić, że promieniowanie nie ma aż tak destrukcyjnego wpływu na naturę, jak ludzie podejrzewali w momencie wybuchu w elektrowni. Mitem jest też fakt, że zona jest wymarła – na jej terenie mieszka wielu mieszkańców, setki pracowników elektrowni i struktur strefy, na każdym kroku spotyka się zwierzęta. W wielu częściach strefy natężenie promieniowania jest niższe niż np. w Warszawie.

 

25E58AA5-C143-45F2-AEC4-85807EB2D4F6

3

9AEEE71A-52CC-46FC-81E5-B766EFD578C9

7

13

28

8

6

16

Submit a Comment