Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Styczeń 21, 2022

Scroll to top

Top

No Comments

Każdy może zamieszkać w Meksyku

Każdy może zamieszkać w Meksyku
Paulina Grabara

Sylwia Luks, mama trójki oraz współwłaścicielka marki Luks by Looks w połowie roku 2021 przeprowadziła się z rodziną w okolice Tulum w Meksyku. Jak im się żyje, czy przeprowadzka z dziećmi jest prosta? Jaki jest bilans po półrocznym mieszkaniu w Meksyku? W naszym wywiadzie znajdziecie odpowiedzi na te i wiele innych pytań. Zapraszam.

 

Cześć, nazywam się Paulina. Jeśli masz ochotę być na bieżąco, zapraszam Cię na: FB intopassion, IG intopassion.pl.

Możesz też stać się częścią STYLISH PAPER (Gazety w formacie A3, którą wydaję KLIK po więcej informacji) i intopassion – jeśli MASZ OCHOTĘ OTRZYMAĆ NOWY NUMER STYLISH PAPER, wesprzyj projekt na patronite.pl/intopassion.

 

IMG_0055
Jakieś 4 lata temu zabrałam do zdjęć w Tajlandii piękne turbany dla mnie i mojej córki. W Warszawie coraz głośniej mówi się o marce, którą tworzy Sylwia Luks z mężem. Poznajemy się zupełnie spontanicznie na plaży w Tulum – Sylwia ma w sobie magiczną energię – tylko my jesteśmy swoim ograniczeniem mówi poprzez swoje czyny. Marzy i te marzenia realizuje. Jest pracowita, kreatywna, otwarta. W Meksyku powstaje też moim zdaniem jedna z najpiękniejszych sesji stworzonych przez polską markę, promująca letnią kolekcję.

Kolejny raz z Sylwią spotykamy się w jej rodzinnym Sopocie, dokąd wróciła z rodziną po kilku miesiącach w Meksyku przyszykować się do przeprowadzki. Podziwiam, jak łączy życie rodzinne z trójką dzieci oraz pracę. Znajduje czas na publikowanie regularnie mądrych i odważnych
Stories na Instagramie i ma chęć dzielenia się wiedzą i dbania o naszą planetę.

 

IMG_0173

 

Skąd pomysł na przeprowadzkę do Meksyku?

Kochamy Meksyk. Przyjeżdżamy tu regularnie od 8 lat. Najpierw bez dzieci, potem z dziećmi. Mówi się, że Meksyk ma w sobie jakąś wyjątkową energię, która powoduje, że chce się tu wracać i wracać. Dlatego za trzecim razem zadecydowaliśmy, że kolejnym wracamy tu na stałe, bo tak nam tu dobrze. Aktualnie w Europie nastroje nie są zbyt pozytywne, a tu sytuacja jest zupełnie inna. Klimat tego miejsca tworzą oprócz słońca czy wszechobecnej kojącej zieleni ludzie, którym bardzo blisko światopoglądowo do nas.

 

Czy to będzie już wasze miejsce na ziemi?

Nie wiemy czy to będzie ostateczne miejsce. W dzisiejszych czasach nic nie jest pewne i ciężko coś planować. Jednak na pewno na tę chwilę jest nam tu bardzo dobrze. Co jest dla nas istotne, to poczucie wolności, jakie tu mamy.

 

Czym różni się Meksyk podczas urlopu od Meksyku, w którym się zamieszkało na dłużej? 

Będąc tu na urlopie spędzamy większość czasu na plaży. Nie dotyczą nas problemy, z którymi człowiek zmaga się na co dzień. Nie oszukujmy się, na urlop przyjeżdżamy odpoczywać. Słońce, morze, leżak.

Największym naszym zmartwieniem jest to, czy Corona lub pina colada w ręku są dostatecznie schłodzone. Zatem różni się wszystko. Teraz na plaży jesteśmy max. 2-3 razy w tygodniu. Nie spędzamy każdego dnia w modnych boho beach barach, tylko pracujemy z klimatyzowanych
pomieszczeń. Gotujemy sobie sami, a co za tym idzie, jesteśmy mocno uzależnieni od tego, co jest w sklepach dostępne, a często wielu rzeczy importowanych nie ma. Często nie ma tu produktów ekologicznych ani takich, które nie są zapakowane w plastik, bo świadomość ludzi jest tu znacznie mniejsza w tym zakresie. Jednak to są małe rzeczy, które nam aż tak nie przeszkadzają. Fakt, że jest ciepło, słonecznie, a ludzie życzliwi, wynagradza wszystkie niedogodności. Staramy się akceptować fakt, że mimo wszystko jesteśmy na drugim końcu świata, że jest tu inna mentalność, jeśli chodzi o organizację i punktualność czy ekologię i że nie jesteśmy tu tak uprzywilejowani, jak w naszej Europie.

 

W czym codzienne życie w Meksyku jest lepsze niż życie w Polsce?

Nie wiem jak Ty, ale ja działam na baterie słoneczne. Dużo lepiej funkcjonuję będąc bliżej natury, czy kiedy jest słonecznie. Takie rzeczy powodują, że człowiek jest bardziej pozytywny. I to widać po ludziach tutaj, którzy są niezwykle serdeczni i pomocni. To, że wszędzie wokół jest zielono, bardzo mnie uspokaja i mimo swoich stresów potrafię sobie tu lepiej z nimi radzić. Zima w Polsce jest dla mnie za długa, przez co przygnębiająca, nie lubię zwyczajnie zimna, nie mam tyle energii, ludzie wokół zresztą też. A tu tego problemu nie ma. Tu czuję chęć do działania, co pozytywnie wpływa na moją kreatywność.

 

Jakie pasje rozwijacie w Meksyku?

Marcin kocha nurkować z butlą oraz freediving, a Meksyk jest idealnym do tego miejscem – czy to w morzu czy w cenotach. Fauna i flora zapierają tu dech w piersiach. Jeśli chodzi o mnie, stawiam tu na rozwój osobisty oraz zadbanie o siebie – kondycję swojego ciała, ale i duszy. Jednak naszą ogromną pasją jest wychowanie naszych dzieci na świadomych, szczęśliwych ludzi, którzy szanują Naturę i ludzi wokół. A będąc tu obserwujemy, jak wiele w tych kwestiach nasze dzieci się tutaj uczą.

 

IMG_0106

 

Czego Was jako rodzinę uczy ta przeprowadzka?

Nauczyła już mnie minimalizmu. Kiedy pakowaliśmy się na tę podróż i pozbywaliśmy całego naszego dobytku, no prawie całego, to zauważyliśmy jak wiele mamy niepotrzebnych rzeczy i jak niewiele nam potrzeba. Poza tym, tak jak już powiedziałam wcześniej – akceptacji, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy będąc tutaj, że zwyczajnie ludzie w Meksyku nie są tak uprzywilejowani jak w Europie.

 

Gdzie mieszkacie? Czym sugerowaliście się szukając miejsca do
zamieszkania?

Mieszkamy 15 minut od Tulum na strzeżonym osiedlu w środku dżungli. Początkowo szukaliśmy miejsca w Puerto Aventuras, ale okazało się, że we wrześniu cieżko cokolwiek znaleźć. Niewykluczone jednak, że jeszcze tam wrócimy. Najważniejsze było dla nas bezpieczeństwo. Poza tym ludzie, a tutaj mieliśmy już znajomości, znaliśmy szkołę, wiedzieliśmy, czego się spodziewać.

 

Czy pasuje Wam ten boho vibe i klimat Tulum? 

Do Tulum przyjeżdżamy od 8 lat. Znamy je z kompletnie innej strony niż to, jak wygląda teraz. Kiedyś to było malutkie miasteczko z cudowną pustą plażą, na której prawie nic nie było, a od restauracji do restauracji szło się kilometrami plażą. Tęsknię za tamtym Tulum. Oczywiście podoba mi się ten boho vibe, uwielbiam ten klimat, to jest totalnie w moim stylu, jeśli chodzi o estetykę. Nie da się zaprzeczyć, że pod tym względem Tulum jest wyjątkowe. Jednak szczerze mówiąc, to bliżej mi do tej rajskiej, nieskażonej ręka człowieka natury. Jak dla mnie stare tulumskie Cabañas też mają swój klimat. Ja w takich miejscach mogę spać nawet w namiocie, o ile okolica jest piękna, dziewicza, ale tego juz w samym Tulum nie doświadczymy. Stety niestety Tulum się skomercjalizowało. Mam często mieszane uczucia. Z jednej strony uwielbiam, a z drugiej czuję lekką nostalgię. No, ale nie jest powiedziane, że tu już zostaniemy. Może pojedziemy jeszcze gdzieś, gdzie będzie następne Tulum w przyszłości.

 

IMG_0351

 

Jak wyglądają tu koszty w porównaniu z Polską?

Jeśli chodzi o koszty życia, to myślę, że to zależy, jak ktoś żyje. Wg. naszych wyliczeń, pomimo tego, że więcej wydajemy na wynajem mieszkania, to mniej na jedzenie, szkołę, samochód czy benzynę. W Meksyku można żyć zarówno bardzo tanio, jak i bardzo drogo. Na pewno nie są to jednak ceny azjatyckie, jeśli ktoś chciałby je sobie porównać. My mieszaliśmy wcześniej w Sopocie, który sam w sobie jest już bardzo drogi.

Oczywiście, jak przyjeżdżamy tu na wakacje do boho hoteli na plaży, to można przepuścić ogrom pieniędzy. Jak mieszka się tu na stałe, to jednak człowiek znajduje balans.

 

Czy czujecie się Polakami czy mieszkańcami świata? I czy Twoim zdaniem można czuć się Polakiem jednocześnie niezwiązanym z Polską?

Ja zawsze czułam się obywatelką świata. Odkąd byłam małym dzieckiem dużo podróżowałam z Mamą, co bardzo mnie ukształtowało jako osobę i przez to zawsze ciągnęło mnie, aby wyjechać z Polski. Możliwe,  że w poprzednim wcieleniu mieszkałam w Meksyku i dlatego, kiedy wyjeżdżałam stąd z mojej pierwszej podróży tutaj w 2014r, to płakałam na plaży ostatniego dnia, powtarzając sobie, że tu muszę wrócić. Zawsze najbardziej wiążę się jednak z ludźmi, to oni tworzą dla mnie dane miejsce! I fakt, tęsknie za Polską pod tym względem… tęsknie za moimi ludźmi tam!

 

Jak dzieci zaklimatyzowały się w nowej rzeczywistości – nie chodzi mi tu o bieganie po plaży, ale np. o hiszpańskojęzyczną szkołę?

Świetnie! Pierwszy tydzień w szkole to była niezwykła ciekawość, otwartość i wielka chęć odkrywania nieznanego. Po tygodniu był regres, bo zrozumieli, że nikt nie mówi w ich języku i cieżko im było się dogadać z kimkolwiek, co wzbudziło w nich niechęć do chodzenia. Ta jednak
nie trwała długo. Szkoła bardzo starała się ułatwić dzieciom adaptację, tłumaczyć językiem migowym polecenia. Ja zaś starałam się brać w tej adaptacji czynny udział i nawet się nie obejrzeliśmy, jak dzieci nawiązały nowe przyjaźnie i teraz świetnie dogadują się po hiszpańsku, a minęły dopiero 2 miesiące naszego pobytu tutaj.

 

Jak Cię obserwuję na IG i miałam okazję poznać, to mogę powiedzieć jedno: masz chęć, energię, odwagę i wiarę w sukces. Czy to cechy, które trzeba mieć, by być w życiu szczęśliwym?

Wychodzę z założenia, że wolę żałować, że coś zrobiłam niż, że czegoś nie zrobiłam. Zawsze marzyłam o takim wyjeździe. Nie chcę się zastanawiać mając 60 lat, a co by było, gdybym wyjechała. Dlatego dziś jesteśmy tutaj, gdzie jesteśmy. A wynika to chyba z mojego wychowania w domu rodzinnym. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, ale za to jako dziecko widziałam zawsze, jak moja Mama staje na głowie, żeby zapewnić mi dobry start w życiu, pomimo tego, że wychowywała mnie bez mojego ojca. Dodatkowo moja Mama nigdy nie była zanadto kontrolująca i pozwalała mi doświadczać różnych rzeczy w życiu. Dzięki temu zrozumiałam, czego w życiu chcę, bo wiele przeżyłam.

 

Co Ci pomaga zachować równowagę i zwyczajnie mieć siłę, to wszystko pogodzić? Jesteś pełną życia, niesfrustrowaną matką trójki, która prowadzi własną firmę i jeszcze miała siłę i odwagę wynieść się na koniec świata. 

Hahaha, to tak tylko wygląda z zewnątrz. Żyjemy w bardzo dużym pędzie. Nie będę ukrywać, że często za dużym. Przyjechaliśmy do Meksyku, aby właśnie złapać równowagę i zwolnić. Bo to nie jest łatwe, pogodzić wychowanie 3 małych dzieci z prowadzeniem własnego biznesu o już takiej skali jak nasza. Na szczęście mamy pomoc w szczególności mojej Mamy, bez niej nie wiem, co bym zrobiła. Jednego jestem pewna, że w tym wszystkim nie możemy zapominać o sobie, o dbaniu o siebie, swojej kondycji fizycznej i psychicznej. I staram się to robić ćwicząc, chodząc na jogę czy różne warsztaty, czytając książki, które mnie interesują i rozwiajają. A motorem napędowym do tego wszystkiego oczywiście są moje dzieci. Dla nich pragnę być lepszą wersją siebie!

 

Czy czujesz się czasem zmęczona? Co wtedy robisz?

Ależ oczywiście. W Polsce tym bardziej. Do tego choruję na niedoczynność tarczycy, co powoduje, że muszę dbać o to, aby dostarczać mojemu organizmowi odpowiednią ilość odpoczynku. Teraz to nie jest łatwe, bo 1,5 roczna Zoe jest cały czas na piersi, w nocy budzi się wiele razy, bo ząbkuje. Czekam więc na ten czas, aż będę mogła się porządnie wyspać hahaha. Staram się dbać o to, aby mieć czas także bez dzieci czy bez pracy, gdzie mogę się całkiem zresetować. Wsparciem
jest też medytacja, a także naturalne suplementy w postaci CBD czy adaptogenów. Spędzanie czasu na łonie natury bardzo mi pomaga, a tutaj to jest na wyciągnięcie ręki. Jednak od czasu do czasu lubię zwyczajnie nic nie robić, obejrzeć coś odmóżdżającego przy lampce wina.

 

Jesteście świadomą rodziną, dbającą o naszą planetę. Co robicie i z jakimi trudnościami musicie się mierzyć w Meksyku?

No cóż… eko zakupy to nie taka prosta rzecz tutaj jak w Polsce. Nie mieszkamy w dużym mieście. Jest problem z dostępnością organicznych produktów, a do tego ekologicznie zapakowanych. Woda jest tu dość mocno zanieczyszczona, więc nie ma mowy o piciu wody z kranu, tu nawet się nie gotuje na takiej wodzie, a niektórzy nie myją nią włosów czy zębów. Na tą chwilę korzystamy więc z wody w wielorazowych baniakach plastikowych, co mnie ogromnie boli, bo ani to zdrowe ani super ekologiczne, chociaż i tak bardziej eko niż jednorazowe butelki.

Ciężko tu dostać warzywa luzem i kiedy chcemy zrobić porządne zakupy, to musimy jechać do dużego supermarketu. Z kolei, jeśli kupujemy coś od rolników, to zazwyczaj wybór jest mały. A nawet, kiedy idziemy do eko sklepu po warzywa, to okazuje się, że ich warzywa nie są eko,
a kosztują jakby były… Także to jest ta smutna rzeczywistość i ciemna strona. Tak samo jak zanieczyszczenie wody, brak centralnej kanalizacji, duże zanieczyszczenie terenów dżungli czy to ściekami czy śmieciami.

Jest tu także duży kontrast pomiędzy tym, jak żyją tu turyści, a jak lokalsi. Jest to ogromna przepaść, bo w niektórych miejscach bieda aż piszczy i człowiek wtedy zdaje sobie sprawę, że ma ogromne szczęście, że urodził się w Polsce. Na tą chwilę szukamy różnych lokalnych projektów,
w które możemy się zaangażować, aby pomóc lokalnej przyrodzie czy społeczności. Bardzo byśmy chcieli dać coś od siebie, skoro możemy korzystać z dobrodziejstw tego miejsca.

 

Jakie są Twoje ulubione miejsca na Jukatanie, które poleciłabyś odwiedzić znajomym?

Na Jukatanie zdecydowanie oprócz Tulum warto odwiedzić Akumal, Holbox, Bacalar oraz Mahahual. Każde z tych miejsc jest wyjątkowe i zupełnie inne. Akumal oczywiście dla snorkowania z żółwiami. Holbox jest nadal takie dzikie, hipisowskie, trochę przypomina mi balijskie wysepki Gili. Bacalar mnie totalnie zaskoczyło swoją piękna laguną i tym, że nie ma tam jeszcze komercji. Mahahual zaś odwiedziliśmy w czasach pandemicznych, kiedy to nie pływały tam wycieczkowce, więc było prawie pusto i do tego przepięknie, a woda miała tak niesamowity kolor, w dodatku była płytka ze względu na bliskość rafy, więc to idealne miejsce na nurkowanie lub wyjazd z dziećmi. Nie wiem jednak, jak tam jest teraz, jak już pływają duże statki z tysiącami turystów. Jeśli chodzi o miasteczka, to uwielbiam Meridę oraz Campeche – to tam znajdziemy mnóstwo kolorowych, kolonialnych budynków. Do tego świetna kuchnia i dużo niższe ceny niż np. w Tulum. Będąc na Jukatanie warto zobaczyć ruiny Majów, a tych jest mnóstwo, najpiękniejsze to te w Tulum, Coba, Chichen Itza czy Edzna. Ach, no i nie zapominajmy o cenotach – jest ich tu tak dużo, że jest w czym wybierać. Do najładniejszych należą Suytun czy I’ll Kill w Valladillid, co można połączyć z wycieczką
do miasteczka. W okolicy Tulum cieżko mi wybrać ulubioną, bo każdy ma swoje preferencje – dla nurkowania, snorkowania, jaskini czy atrakcji dodatkowych, jak tyrolki czy klify do skakania albo nawet chuśtawki. Mi przypadła do gustu Jaguar oraz Azul.

 

IMG_0001

IMG_0041

 

Jak Wam smakuje meksykańskie jedzenie?

Kochamy meksykańską kuchnię! To zawsze był jeden z powodów, dla którego chętnie tu wracaliśmy. Ważna tu jest dla mnie dostępność dużej ilości świeżych warzyw czy owoców, a także ryb i owoców morza. Uwielbiamy nie tylko jeść w restauracjach, ale także gotować swoje wła-
sne meksykańskie potrawy. Uczymy się robić sosy i ichniejsze dania i wychodzi nam to całkiem dobrze. Dzieciom także bardzo smakuje. Ja już teraz jestem chodzącym awokado, które tu spożywamy w zawrotnych ilościach. I co tu dużo mówić, ono smakuje tu inaczej, tak jak inaczej
smakują banany czy mango, a nawet ananas czy arbuz. Wszystko jest takie soczyste! Burrito i fajitas z krewetkami to moje ulubione dania na czele z chrupiąca Tostadą z surowego tuńczyka. Do tego sos macha i nic więcej mi nie potrzeba! Jemy tu niezwykle lekko, bo przy upale nie chce się tak jeść, ale za to chce się pić, a pragnienie najlepiej gasi piwo. Kiedyś to była zimna Corona, ale teraz jeśli już, to pozwalamy sobie na Ultra, które ma 3x mniej kalorii, a smakuje super! Na wieczór wychodząc z koleżankami koniecznie Mezcalita czyli margarita na mezcalu. Ona nie daje kaca, a smakuje bardzo wyjątkowo, szczególnie ta o smaku marakui!

 

IMG_0276

IMG_0138

 

Na koniec nie mniej ciekawy temat czyli Wasza firma Looks by Luks – czy to dzięki jej rozwojowi możecie sobie pozwolić na taką przeprowadzkę?

Zdecydowanie fakt, że jesteśmy sami sobie szefami, daje nam możliwość organizacji swojej własnej pracy, a co za tym idzie, decydowania o miejscu zamieszkania. Jednak po pandemii wiele się zmieniło i wiele osób może pracować teraz zdalnie. My często pracujemy bardzo wcześnie rano od 4 czy 5, tak aby załapać się na polskie godziny pracy. Prowadzi to do tego, że o 19 idziemy spać, ale coś za coś… Nie jest to łatwe, nie wiemy, jak sprawdzi się to na dłuższą metę, to się dopiero okaże, ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spróbowali. Na szczęście mamy wspaniały zespół ludzi, którym ufamy. Przez najbliższe miesiące czeka nas ogrom pracy, aby to wszystko sobie tak ustawić, żeby sprawnie działało, bo teraz przez różnice czasu niektóre decyzje się nam wydłużają. To wszystko jest jednak dla nas świetnym doświadczeniem i cieszymy się, że możemy to sami sprawdzić na własnej skórze.

 

IMG_0246

 

Jak to jest prowadzić firmę z drugiego krańca świata? Czy planujecie podbój Tulum?

Na pewno wyobrażenie niektórych o codziennej labie, czy chociażby pracy z plaży jest mocno naciągane, bo prawda jest taka, że mając tyle wyzwań pracujemy tu znacznie więcej. Mamy nadzieję, że się nam to jednak opłaci. I że wkrótce będziemy także mogli wejść z naszymi produktami na tutejszy rynek. W styczniu planujemy udział w targach w Guadalajara, także kto wie, gdzie to nas zaprowadzi. Patrzymy optymistycznie w przyszłość. Wiemy, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a z każdej sytuacji staramy się wyciągać wnioski na przyszłość. Póki co, to zawsze działało. Ufamy procesowi, temu, że wszechświat koniec końców chce dla nas dobrze, wystarczy tylko czytać znaki, jakie od niego dostajemy. My w styczniu będąc tutaj zobaczyliśmy znak ‚Meksyk to może być Wasz dom’ i postanowiliśmy zaryzykować. Na razie za wcześnie jest na otwieranie szampana, jednak nie cel jest najważniejszy, a droga do niego. Póki co widzimy wiele plusów i zmian na lepsze w kontekście tego, dokąd chcemy dążyć w życiu i jakie są nasze priorytety. A priorytetem jest pozwalanie sobie na więcej odpoczynku, nie gonienie za własnym ogonem i spędzanie więcej czasu razem jako rodzina czy także osobno, w procesie dbania o siebie i swój rozwój.

 

IMG_0047

IMG_0071

IMG_0045

Next Story

This is the most recent story.

Submit a Comment