Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 11, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Aigues-Mortes, czyli zamek z bajki

Aigues-Mortes, czyli zamek z bajki
Alek Hudzik

 Jak powinien wyglądać zamek z bajki? Plan prostokąta, na rogach strzeliste wieże, fosa, a nad nią zwodzony most. Ale takie zamki przecież nie istnieją, odpowiedziałem, gdy jeden z poznanych na drodze ludzi opowiadał mi o niespotykanym miejscu na południu Francji.
Żeby nie być gołosłownym nieznajomy zaoferował mi wycieczkę, a ja jako wzięty autostopowicz nie dałem prosić się dwa razy.

Aigues-Mortes ukazało nam się nocą, jako jedyny jasny punkt na rozległych równinach Langwedocji. Okrążyliśmy je najpierw z zewnątrz, rundką samochodu, by wejść i przenieść się w czasie. Założony przez Ludwika Świętego zamek-gród, był w XIII wieku pierwszą linią obrony przed najazdami z południa i miejscem wypadowym szóstej krucjaty. Dziś miasto swoją wojenną przeszłość manifestuje tylko w grubych warownych murach. Wszystkie domki (zamieszkałe) wykonane są z kamienia, w kamieniu wybudowano też cudowny hotel i coś jeszcze, lokal Le Tac Tac, prowadzony przez starszego pana, którego życiową pasją jest piwo. Zajęło nam sporo ponad pół godziny by przewertować kartę grubą jak księgi obu testamentów i choć kusiło nas by w tym szaleństwie poprosić o „Tyskie”, to zaszaleliśmy próbując doskonałych Kubańskich piw. W zamian obiecaliśmy właścicielowi dosłać kilka specjałów z Polski. Tak więc w drodze z Montpellier do Marsylii, zboczcie z trasy, zawitajcie do Aigues-Mortes, odwiedźcie bar Le Tac Tac, może znajdziecie tam jeszcze nasze piwa.

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment