Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 11, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Jamajka – wyspa inna niż wszystkie.

Jamajka – wyspa inna niż wszystkie.
Kamila Belczyk Panków

Wydaje się być rajem na Ziemi, piękny krajobraz, wspaniały klimat, otwarci ludzie. Jamajka, która na zdjęciach wygląda jak wyspa marzeń jest także miejscem kontrastów, które zaskakują turystów. Mimo wielu niebezpieczeństw przyciąga artystów i tancerzy związanych z kulturą dancehallu. O podróży na Jamajkę, swojej pasji opowiada Kasia Kuwałek, jedna z najbardziej znanych tancerek dancehallowych i właścicielka pierwszej w Polsce dancehallowej szkoły tańca Passa Passa Dance Studio.

Skąd wziął się pomysł wyjazdu na Jamajkę?

Na Jamajce znalazłam się za sprawą tańca. Na co dzień jestem właścicielką pierwszej w Polsce sticte dancehallowej szkoły tańca i aby przekazywać ludziom rzetelną wiedzę postanowiłam sięgnąć do źródeł, czyli wybrałam Jamajkę – Kingston, zagłębie dancehallu. To tam właśnie narodził się ten styl tańca.

 

Kasiu, powiedz, jaka jest prawdziwa Jamajka, jakie było Twoje pierwsze wrażenie po przylocie do dancehallowego raju?

Przede wszystkim jest bardzo, bardzo gorąco. Ogromna zmiana temperatury, zupełnie inna – bujna, dziewicza roślinność, której się nie widzi się w Europie, robi niesamowite wrażenie. Na ulicach nie da się przejść niezauważonym. Białe kobiety są zaczepiane, obsypywane komplementami, zatrzymują się auta, z których witają się i machają do Ciebie tubylcy. Trochę można się poczuć jak zwierzęta w zoo… Kolejną rzeczą, której nie da się nie zauważyć jest bieda. Zwykle przebywałam w slumsach, tam, gdzie powstaje prawdziwy dancehall. Ludzie mieszkają w gettach, w których są gęsto postawione  domki z blachy i drewna. Niekiedy bez prądu i bieżącej wody. Mieszkańcy nie raz nie mają co jeść, żyją w prawdziwym, szokującym ubóstwie, mimo to na każdym podwórku tak zwanym yardzie stoi ogromny soundsystem, z którego non-stop płynie muzyka reggae lub dancehall – i tu zaczyna się przygoda…

Bardzo zaskoczył mnie i dał dużo do myślenia styl życia jaki prowadzą Jamajczycy. Jak już wspomniałam są bardzo biedni, nie mają pracy. Całymi dniami przesiadują na yardach, gdzie wspólnie spędzają czas, tańcząc, rozmawiając, paląc jointy lub po prostu chillując i to sprawia, że są jednocześnie najbogatszymi ludźmi na świecie, ponieważ są bardzo szczęśliwi. Nie znają pojęcia „czas”, „wyścig szczurów”, czy stres. Nie bez przyczyny powstało hasło „Jamaica no problem”

 

Muzyka, chillout to to, co kochają Jamajczycy. Czym na Jamajce jest zatem dancehall? Kulturą, czy sposobem na spędzanie czasu?

Dancehall to kultura. Dancehall to muzyka, taniec, język, styl ubierania, ale też po prostu styl życia. To jedna z wielu dróg, jakimi Jamajczyk może polepszyć swój byt. To sposób na przetrwanie. To nie tylko traktowane powierzchownie wygibańce.

 

Jaki jest jamajski dancehall, przybliż, jakie są jego korzenie?

Dancehall powstaje na ulicach. Na Jamajce nigdy nie było szkół tańca. Dopiero od niedawna, kiedy Jamajczycy zobaczyli, że co raz więcej ludzi z całego świata przyjeżdża, aby uczyć się od nich tańczyć, płacąc za to duże pieniądze, postanowili stworzyć im lepsze warunki do trenowania, ale też miejsce, gdzie oni sami będą mogli trenować. Dzięki szkołom tańca mogą przeistoczyć się w organizacje, które są zapraszane na różne eventy taneczne na Jamajce. Na wyspie są dwie szkoły tańca – DanceJa oraz Dance Xpressionz. Wszyscy tancerze ze szkół obecnie wyjeżdżają na taneczne tournee po świecie. Często zapraszamy ich też do Polski.
Do mniej więcej lat 80/90 (ciężko ustalić konkretną datę) ludzie na wyspie jedynie bujali się do dźwięków na powszechnych imprezach. Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy pojawił się Gerard Levy – Mr Wacky aka Bogle, który zrewolucjonizował taniec. Zmienił kompletnie postawę w tańcu, zaczął wprowadzać ruchy proste, które ludzie zaczęli powtarzać a przy tym dobrze się bawić. Tym samym zaczęła się tworzyć dancehallowa społeczność. Ludzie poczuli, że mogą więcej. Taniec czyni ich wolnym i wskazuje, że mają nieograniczone możliwość w kraju, który im nic nie daje i w ogóle o nich nie dba. W ludziach zaczęła powstawać iskra nadziei na lepsze jutro. Taniec ten podkreślał charakter każdego z osobna, przyjmował wszystkich, nie dzielił na kategorie społeczne. Każdy miał równe szanse. Wskazywał na jednostkę. Budził i budzi poczucie wyjątkowości oraz sprawia, że człowiek odnajduje sens życia i szczęście.

 

Jamajka to także bieda, narkotyki, morderstwa. Czy faktycznie raj bywa niebezpieczny?

Na Jamajce istnieje wiele gangów, co zostało spowodowane sytuacją polityczną m.in. podczas pewnych wyborów jeden z polityków rozdał broń grupie osób i nakazał chodzić po gettach i pod groźbą śmierci na niego głosować. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że potem tej broni nie odebrał.  To w dużej mierze przyczyniło się do rozwoju gangów i jeszcze większej przemocy. W związku z tym, że panuje powszechne przyzwolenie i rządzą tam prawa dżungli wyspa ta bywa bardzo niebezpieczna. Łatwo się domyślić, jak to może funkcjonować, chcesz przetrwać to walcz. Najbardziej niebezpiecznie jest oczywiście w gettach. Codziennie słychać tam strzały i bardzo łatwo stać się ofiarą porachunków i konfliktów…

 

Opowiedz proszę, jak wygląda standardowy dzień życia Jamajczyka?

Jamajczyków można podzielić na dwie klasy: uptown i downtown. Do uptown zaliczają się ludzie bogaci, których dzień wygląda podobnie do naszego – europejskiego. Na co dzień chodzą do pracy, a potem na zajęcia dodatkowe, mają domy i normalne rodziny. Chyba, że mówimy o artystach, którzy jeśli nie są w danym momencie na „tourze” to tworzą, bywają na prestiżowych imprezach, kręcą klipy, jeżdżą na wywiady. Ponieważ pojechałam na Jamajkę, aby uczyć się tańczyć, a dancehall powstawał na ulicy – w gettach, to tam spędziłam najwięcej czasu. To właśnie w tych miejscach godzinami przesiadywałam i śmiało mogę opowiedzieć o standardowym dniu Jamajczyka – tancerza.

Chłopaki w gettach często długo śpią, ponieważ późno wracają z imprez, które odbywają się od poniedziałku – czwartku. Następnie wybierają się na swoje lub swojej ekipy podwórko, aby spędzać wspólnie czas trenując, obmyślając swoje „biznesy” … i tak mija im cały dzień, aż do wieczora.

Potem następuje czas, kiedy trzeba się odświeżyć, wyszykować, ubrać w najlepsze ciuchy, na które notabene przeznaczają wszystkie swoje zaoszczędzone pieniądze. Tam króluje przepych, trochę taka „cyganeria” mówiąc naszym slangiem. Impreza dla tancerza jest szansą na zarobienie pieniędzy. Można tam spotkać producentów teledysków, filmów, artystów, którzy będą chcieli nawiązać z nim współpracę lub obcokrajowców, którzy poproszą o lekcję tańca… stąd takie dbanie o wygląd, przed wieczornym wyjściem..

 

Bieda jest wszechobecna. Czy muzyka, sport i taniec są ucieczką od szarej rzeczywistości, czy tylko zajawką?

Ludzie z getta mają niesamowitą wolę walki i wiedzą, że jeśli chcą się stamtąd wyrwać, mieć szansę na lepsze jutro – muszą się czymś wyróżniać, muszę być dobrzy w jakiejś dziedzinie. Można sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego na świecie jest tak dużo wspaniałych muzyków, sportowców, tancerzy z Jamajki?

Któż nie zna Boba Marleya czy Usaina Bolda? Jamajczycy wiedzą, że albo muszą zacząć trenować, ćwiczyć, być ambitni, albo mogą skończyć w gangu lub po prostu zginąć…. Tu godne życie wygrywa najlepszy…

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment