Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Kwiecień 20, 2018

Scroll to top

Top

No Comments

Krewetki rzeczne z Ayutthaya

Krewetki rzeczne z Ayutthaya
Paulina Grabara

Szukacie idealnego zakończenia tajskich wakacji? Jeśli lot macie z Bangkoku, przed powrotem wybierzcie się do królewskiego miasta Ayutthaya – stolicy syjamskiego królestwa. Być może zjecie tu jeden z najlepszych posiłków w życiu.

Do Ayutthai jedziemy prosto z lotniska w Bangkoku (gdzie docieramy samolotem z Krabi). To ostatnie dni naszych 3 tygodniowych wakacji w Tajlandii, które spędzam z mężem i wówczas 17 miesięczną córeczką. Mamy sporo bagaży i wózek, decydujemy się więc na przejazd ueberem bezpośrednio do hotelu w Ayutthai (odległość około 80km, koszt ok. 1000 bahtów). Jak ktoś ma więcej czasu i chęć na lokalne przeżycia polecam tani pociąg łączący oba miasta.

Wiele osób wybiera się do Ayutthaya na cały dzień i na wieczór wraca do Bangkoku – jest to moim zdaniem jedno z najbardziej magicznych miejsc w Azji, stąd warto zatrzymać się tu na dłużej (przynajmniej na 1 noc).

Mieszkaliśmy w hotelu apartamentowym Classic Kameo Hotel and Serviced Apartments – miał bardzo dobre ceny, duże pokoje, basen na dachu i wielki wybór w bufecie śniadaniowym. Minusem była odległość od zabytkowego centrum (znajduje się w wewnętrznej części miasta, hotel natomiast jest po drugiej stronie rzeki). Ale dla chcącego nic trudnego, 50 minut i dotarłyśmy do Ayutthaya Historical Park – tu znajdują się pięknie zachowane ruiny świątyń – całość została wpisana na listę UNESCO. Jeśli ktoś po raz pierwszy wybiera się do Ayutthai, warto zobaczyć Wat Mahathat, znajduje się tu między innymi słynny posąg głowy Buddy w korzeniach drzewa, Wat Phra Si Sanphet z charakterystycznymi białymi czedi czy Wat Lokayasutharam, świątynię leżącego, ponad 20-metrowego Buddy.

Po dwugodzinnym spacerze z maluchem w upale poddałyśmy się i wróciłyśmy tuk tukiem do hotelu.

Chwila na relaks nad basenem i postanowiliśmy wybrać się na lunch spróbować rzecznych krewetek z Ayutthai. Z tymi krewetkami jest oddzielna historia – przed wyjazdem do Tajlandii oglądaliśmy sporo filmików na youtube o tajskim jedzeniu. Wszystko zaczęło się od mieszkającego w Bangkoku Marka Wiensa, który zajadał się i zachwycał smakiem krewetek rzecznych, twierdząc, że były lepsze w smaku od homara. Potem mój mąż znalazł jeszcze kilka filmików, aż finalnie wybraliśmy restaurację.

Ważne – w okolicach Ayutthai jest wiele lokalnych restauracji, w których zjeść można świeże rzeczne krewetki. My złapaliśmy taksówkę (podobno nie ma taksówek w Ayutthai – tak powiedziano nam w hotelu) i po ponad 30 minutach jazdy dotarliśmy do Tonnam Riverview (czytaj Tonnam Riverview Trip Advisor).

 

IMG_3650

 

IMG_3666

 

Sama restauracja jest świetna – dwie jej części mieszczą się na drewnianych barkach, panuje tu bardzo relaksująca atmosfera i super klimat. Kiedy przyjechaliśmy do lokalu było prawie pusto, a obsługa dopiero przygotowywała się na pracowite po południe i wieczór. Menu wypełniało tajskie jedzenie, a królowały krewetki.

Przejrzeliśmy kartę, zamówiliśmy smażony ryż z jajkiem i kurczakiem dla córki, ja na przystawkę wzięłam sałatkę z krewetkami, trawą cytrynową i miętą (250 bahtów), a mąż polecane „łapki” krewetek – te części, które znajdują się w szczypcach gigantycznych krewetek. Jedzenie było naprawdę pyszne, mimo że ceny nieco wyższe niż w restauracjach w mieście.

 

IMG_3625

 

No i krewetki – dla nich tu przyjechaliśmy. Mamy do wyboru średnie i duże krewetki, a cena podawana jest za kg. Zdecydowaliśmy się na dwie ogromne (ale nie największe) krewetki, każda jeśli dobrze pamiętam kosztowała 1200 bahtów.

 

IMG_3681 2

 

Poszliśmy obejrzeć jak są przygotowywane: pod zamknięciem na grillu węglowym – już tu zaczęła się uczta dla naszych zmysłów. Podane były z sosem, ale co widać na filmiku krewetki u góry mają pomarańczowo-czerwoną wydzielinę z mózgu; jej masłowa konsystencja idealnie dopełnia smak lekko twardego mięsa krewetki. Dla mnie pyszne.

Na koniec Maciek zamówił lody kokosowe, które były serwowane w kokosie. Jedyne 80 bahtów idealnie dopełniło naszą rodzinną ucztę.

Po kilkugodzinnym obiedzie wybraliśmy się do starego centrum Ayutthaya i trafiliśmy na targ lokalnych produktów i świetnego jedzenia. Całe miasto się bawiło – zresztą zobaczcie sami.

 

 

Podobało Wam się? Możecie wesprzeć nasz projekt stając się naszym patronem – więcej na http://www.patronite.pl/intopassion

 

IMG_3665

Submit a Comment