Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 7, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Mój Nowy Jork cz.2 – książka na weekend

Mój Nowy Jork cz.2 – książka na weekend
intopassion

„Nowy Jork to jest wielka przestrzeń publiczna pod gołym niebem. Nowy Jork to jest przestrzeń otwarta z bezkresnymi horyzontami. Nowy Jork to jest miasto, w którym ludzie lubią żyć razem, bez barier wyznaniowych i ograniczeń kulturowych. Ludzie z całego świata przybyli z marzeniem. Nowy Jork jest miastem bez granic” – mówi Daniel Libeskind, jeden ze słynnych nowojorczyków, którego miłość do miasta została zaprezentowana w książce „Mój Nowy Jork” Alessandry Mattanzy.

Wszyscy się zgadzają, że kochają Nowy Jork, Doceniają jego niezwykłą energię, wolność tworzenia i niekończące się źródło inspiracji. Dziś zabieramy Was do świata kolejnych znanych osobowości związanych z niezwykłą metropolią, jaką jest Nowy Jork.

 

 

JAMES FRANCO

„Nowy Jork ma wszystko, co kocham. W każdym nowojorskim kwartale w każdej minucie coś się dzieje”

Urodzony w Palo Alto artysta swoją historię z miastem rozpoczął, gdy podjął studia na uniwersytecie w Nowym Jorku. Franco szybko nabył typowo nowojorskich nawyków jak spacery … „W L.A. dużo korzystam z samochodu, w Nowym Jorku odbywam długie przechadzki, słuchając audiobooków albo muzyki”. Franco uwielbia jazdę nowojorskim metrem, w którym przygląda się ludziom.

Jako aktor uwielbia też nowojorską scenę teatralną. „Kocham teatr… W Nowym Jorku, jak tylko mam czas, oglądam przedstawienia na Broadwayu i na scenach alternatywnych.

Nowy Jork – kreatywna metropolia – idealnie pasuje do eksperymentującego aktora, producenta, pisarza, malarza i nauczyciela.

 

 

JACK HUSTON

„Nowy Jork postrzegam jako źródło inspiracji i idei, miejsce oferujące możliwości, dysponujące niesamowitą energią, która nie ma żadna inna metropolia”.

Jack jest Brytyjczykiem, który „stał się” nowojorczykiem podczas kręcenia serialu telewizyjnego „Zakazane imperium”. Huston podkreśla to, za co wielu nowo przybyłych chwali Nowy Jork. „Dobrą stroną miasta jest to, że każdy, kto w nim osiądzie, w krótkim czasie czuje się jak nowojorczyk” Mówi jednak, że nie doświadczą tego turyści, ani goście na krótko. „Nowy Jork wnika w człowieka, gdy się tam zamieszka na serio”.

Autorka książki zwraca uwagę, że Nowojorczycy kochają kwartały miasta, w których mieszkają – stają się one ich miastem w mieście, tam czują się jak u siebie, chadzają do pobliskich parków, znają sprzedawców w małych sklepikach. Huston od jakiegoś czasu mieszka w East Village. „Tam jest mój dom. Uwielbiam tamtejsze bary i restauracje, mam ulubiony japoński lokal z sushi. Nie brakuje kawiarń. Do ulubionych miejsc zaliczam Tompkins Square Park z cudownym wybiegiem dla psów”.

Huston docenia także muzyczną scenę Nowego Jorku: „chodzę słuchać muzyki granej na żywo, ale szczególną sympatię czuję do lokalu, który działa w Chelsea i nazywa się Electric Room”.

Jack, podobnie jak autorka we wstępie książki, zastanawia się na kolorami miasta. Wybiera srebrny, bo „tak właśnie lśni miasto”, ale twierdzi, że trudno jest wskazać jedną konkretną. „Wiem jednak, że jest metaliczna i z białą poświatą. Takie zabarwienie ma wiele manhatańskich drapaczy chmur, które fascynują mnie od dawna. Moim ulubieńcem jest Chrystler Building, odkąd – jak pamiętam – zobaczyłem go na jakimś filmie oglądanym w dzieciństwie”.

 

 

SIRI HUSTVEDT

„Niebywała różnorodność Nowego Jorku jest natchnieniem”

Jej miasto jest po brzegi wypełnione psychologią, pełne ludzkich relacji. „Mój Nowy Jork to przede wszystkim Park Slope – komfortowe osiedle późnodziewiętnastowiecznej zabudowy i apartamentowców, z cudownym parkiem Prospect. Po Central Parku to największy nowojorski zieleniec, pełen spacerowiczów i rowerzystów, graczy w piłkę nożną, krykieta i softball, ludzi na piknikach. Spotyka się nawet dziko żyjące zwierzęta. Lubię chodzić Siódmą Aleją i słuchać urywków rozmów w wielu językach”.

Hustvedt woli Brooklyn od Manhattanu, ze względu na jego bardziej kameralny i domowy klimat. Pisarka zwraca uwagę na ważny fakt, dlaczego miasto jest wciąż pełne inspiracji dla jego mieszkańców: „Jest wystarczająco duży, by miejscami zachować tajemniczość, a do tego nieustannie się zmienia. Nikomu nie uda się poznanie całego miasta i to chyba dlatego ono wciąż zaskakuje i jest nieprzewidywalne”.

 

 

SPIKE LEE

„Nowy Jork mam w sobie. We krwi, w duszy. Na ekranie próbuję pokazać różne aspekty takiego stanu rzeczy”

Zainteresowany społecznością nowojorskich Afroamerykanów Spike Lee w swoich filmach przybliża nam ich Nowy Jork, ich codzienne troski, zajemne relacje. W kinematografii reżystera znajdziemy kilka tytułów, które można potraktować jako kroniki Brooklynu. Lee wykłada na uniwersytecie, podkreśla, że Nowy Jork to też miasto „studentów, młodzieży, która przyjeżdża tu pełna pomysłów i marzeń”. Wiara w możliwości to też ważny aspekt, który ma wpływ na energię miasta.

Nowy Jork Spike’a Lee to także świat pełen muzyki. „Od zawsze fascynują mnie Broadway i jego musicale, podobnie jak cały jazz, blues czy wszystkie kluby nocne. Nowy Jork to miasto wspaniałej muzyki i brzmień. Swój rytm podkreśla historiami opowiadanymi przez muzykę i przez ludzi, którzy ją tworzą”.

Lee stworzył firmę producencką, która ma biura i studia między innymi w dzielnicy Dumbo, znanej z licznych galerii sztuki, księgarni i artystów, którzy zamieszkują okolicę. „Dziejsze Dumbo wyszlachetniało – zwraca uwagę Spike Lee – ale nadal jest ciekawą okolicą zamieszkaną przez artystów, pełną nowych trendów. Wystawy, koncerty i inne impezy kulturalne przyciągają rzeszę kreatywnych osób”.

Spike Lee jako pierwszy bohater książki Mattanzy wskazuje na inny nierozerwalnie związany z Nowym Jorkiem aspekt – sport. „Mój Nowy Jork oznacza koszykarzy New York Knicks rozgrywających mecze w Madison Square Garden, baseballistów New York Yankees, drużyny futbolowe Giants i Jets”.

 

 

DANIEL LIBESKIND

„Nowy Jork jest architekturą i muzyką, jest jak ogromny kalejdoskop wzbijających się pod niebo dźwięków i form”

Libeskind zwraca uwagę, że miasto zawsze kochało myślicieli i marzycieli, „przyjmuje ich talenty i naturę, ich uczucia i wrażliwość stają się elementem jego bogatego i urozmaiconego ducha”. „Nowy Jork to jest wielka przestrzeń publiczna pod gołym niebem. Nowy Jork to jest przestrzeń otwarta z bezkresnymi horyzontami. Nowy Jork to jest miasto, w którym ludzie lubią żyć razem, bez barier wyznaniowych i ograniczeń kulturowych. Ludzie z całego świata przybyli z marzeniem. Nowy Jork jest miastem bez granic”.

Architekt pracuje na całym świecie, cieszy go jednak możliwość projektowania w Nowym Jorku, mieście, które uważa za swój dom.”Jest w tym mieście coś niepowtarzalnego, fantastycznego i magicznego, co podsuwa mi cudowne pomysły”.

Jak architekt widzi budynki swojego ukochanego miasta? „Bardzo mi trudno wybrać najpiękniejsze gmachy, bo uwielbiam ich zbyt wiele: stare, nowoczesne, sakralne, biurowe, kościoły i katedry, w zabudowie szeregowej i oblicowane rdzawym piaskowcem, domki i apartamentowce. Wszystkie łączą się w piękny i niepowtarzalny świat.” I dodaje „w każdym budynku zaklęty jest jakiś pomysł. W każdym kryje się sztuka, ale także stworzenie, miłość i ból. Architekturę Nowego Jorku najbardziej kocham za to, że jest jego publiczną sztuką. Czystym pięknem przemawia demokratycznie do każdego. Nowy Jork staje się coraz lepszym miastem dzięki powiększaniu liczby ogólnodostępnych przestrzeni publicznych i poświęconych kulturze. Coraz bardziej zbliżają ludzi”.

 

 

STEVE McCURRY

„Każdy fotografik skądinąd czerpie natchnienie. Nowy Jork jest jedną z najważniejszych metropolii na świecie, także dlatego, że jest tyglem wypełnionym ludźmi reprezentującymi filozofię życia i kultury z całego świata”

Fotograf, którego zdjęcie zielonookiej Afganki z okładki National Geografic znane jest na całym świecie, na codzień mieszka w Nowym Jorku na przeciwko parku na placu Waszyngtona. „Kocham życie i rozmaitych ludzi: zajętych czytaniem, grą w szachy, drzemiących, muzykujących albo biegających z psami. Najlepsze w parku jest lato, wtedy często odbywają się występy”.

Uwielbia Nowy Jork pełen najróżniejszych ciekawych ludzi. „Uwielbiam Greenwich Village. Kiedy trafiłem tam po raz pierwszy, poczułem się jak na innej planecie. Z powodu ludzi, tego jak byli ubrani i jak inaczej wszystko robili, mnogości barów kawowych, zachowania dość osobliwych indywiduów. Miałem wrażenie, że wszyscy żyją na ulicy. Przyjechałem z miasteczka w Pensylwanii, a park na placu Waszyngtona pełen był performerów, śpiewaków, muzyków i mnóstwa barwnych postaci. Nie chciałem wracać do domu, zupełnie przestał mnie obchodzić.”

McCurry zauważa dwie strony pracy w takim mieście jak Nowy Jork: „prawdę powiedziawszy realizowanie się jest trudne wszędzie na świecie. Wierzę jednak, że Nowy Jork daje znacznie więcej możliwości, a tym samym tu jest łatwiej. Z drugiej strony więcej okazji oznacza większe współzawodnictwo. Ale kiedy musi się iść w zawody z najlepszymi, nie ma odpowiedniejszej areny”.

 

 

JAY McINERNEY

„W Nowym Jorku nie myśli się o przeszłości, tylko o dniu dziesiejszym i przyszłości”

Pisarz jest nowojorskim bywalcem, znawcą dzielnic. Uważa, że wiele osób „wciąż żyje po to, aby potwierdzić przynależność do tej lub innej koterii albo klasy”. McInerney tęskni za Nowym Jorkiem do jakiego przyjechał przed laty: bardziej brudnego, undergroundowego. „Niedawno w Lower East Side znów zauważyłem graffiti… uważam, że Nowy Jork ma w sobie coś z ducha graffiti: bywa barwny, piękny, cudowny, czasem wyrazisty, ale potrafi łatwo się tego wyzbyć – znika jak zmywane z murów malowidła. Miasto o nich zapomina zapatrzone w przyszłość. … mimo bycia najpiękniejszym i najbardziej interesującym miejscem na świecie, Nowy Jork jest ryzykowny, wyzywający i niebezpieczny”.

McInerney docenia też nowojorskie drapacze chmur, które tworzą panoramę miasta. „… są jak miejskie góry i wąwozy. Godzinami mogę gapić się na gmach Chrystlera albo Empire State Building.”

Ulubioną dzielnicą pisarza jest Greenwich Village: „w latach 20. XX, a nawet wcześniej, mieszkali w niej twórcy tej miary co Eugene O’Neill, Marianne Moore, Willem de Kooning i Jackson Pollock. Pierwszy raz wprowadziłem się do Nowego Jorku, mając przed oczyma jego dawny romantyczny wizerunek; w latach 80. XX w. Village nadal było cyganeryjne. Nie było tu bankierów czy brokerów z Wall Street… dziś jest drożej, ale okolica zachowała charakter dzięki Uniwersytetowi Nowojorskiemu i życiu jego studentów”.

Jak zmienia się Nowy Jork? „Poszczególne części miasta nabierały charakteru plemiennego”. „Nowe budynki, ludzie, interesy i ciągły, niesutający nawet na chwilę ruch”.

 

Czytaj także:

Mój Nowy Jork cz.1

NEW YORK I LOVE YOU!

Nowy Jork – najpierw zaliczasz ikony

4 najfajniejsze ulice Nowego Jorku

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment