Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 3, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Mój syndrom paryski

Mój syndrom paryski
intopassion

Każdego roku średnio dwunastu japońskich turystów zwiedzających Paryż zmuszonych jest do nagłego powrotu do ojczyzny z powodu tzw. syndromu paryskiego. W skrócie, jest to stan szoku bądź apatii wywołany znaczną różnicą pomiędzy paryską rzeczywistością, a wyobrażeniami opartymi na przesłodzonych obrazkach z przewodników.

 

Objawami tego dziwnego zjawiska mogą być nawet halucynacje, co wielu badaczy wiąże z nadmierną ekscytacją związaną z wymarzoną wizytą w Paryżu.

Nie sądzę, co prawda, aby Europejczycy odwiedzający stolicę Francji reagowali aż tak intensywnie, ale bazując na własnych doświadczeniach mogę śmiało stwierdzić, że coś w tym jest. Rzeczywiście, prawdziwy Paryż ma mało wspólnego z tym wyobrażonym. Nie zmienia to oczywiście faktu, że pod wieloma względami pozostaje magiczny i nietypowy. Chcę jednak zwrócić uwagę na pewne rzeczy, o których nie wiedziałam przed wyjazdem, a których świadomość na pewno pomogłaby mi na miejscu. Stąd też artykuł trochę dla wielbicieli wszystkiego, co francuskie, trochę dla podróżników, a trochę dla malkontentów. Bo mam też zamiar ponarzekać.

 

Voilá: lista faktów, które mogą być nieoczywiste dla osób nigdy niebędących w Heksagonie.

1.    Młodzi zwiedzają za darmo.

Nie jest to informacja specjalnie rozpowszechniana, ale prawdziwa. Wszyscy obywatele UE poniżej 26. roku życia mają bezpłatny wstęp do muzeów i obiektów zaliczanych do kategorii „państwowe”. W ten sposób możemy za darmo obejrzeć stałe ekspozycje w Luwrze, Muzeum Orsay, Centre Pompidou czy Wersalu. Oszczędności znaczne, więc korzystajmy z młodości!

 

2.    Metro – najlepszy przyjaciel turysty.

Komunikacja miejska jest bez dwóch zdań najlepszym środkiem transportu. Sieć metra, kolei RER oraz innych pociągów jest na tyle rozbudowana, że możemy dojechać dosłownie wszędzie. Wystarczy zaopatrzyć się w tygodniową lub miesięczną kartę miejską Navigo (Passe Navigo Découverte, zwykła karta Passe Navigo jest dostępna tylko dla mieszkańców Paryża i okolic) na 2 lub 3 strefy (plus jednorazowy bilet do czwartej, bo Wersal jest punktem obowiązkowym). Nie przysługuje nam niestety zniżka studencka. Będąc posiadaczem tej karty, można jednak skorzystać z autobusu wodnego, który kursuje po Sekawanie i zatrzymuje się na przystankach w centrum miasta, przejechać się jedną 
z dwóch linii tramwajowych albo autobusem. Do autobusu można wsiąść tylko pierwszymi drzwiami i od razu aktywować kartę lub bilet. Uwaga – aby karta była ważna, należy przykleić do niej aktualne zdjęcie posiadacza, więc warto się w takie zaopatrzyć przed wyjazdem.

 

3.    Francuzi mówią po angielsku.

Panuje powszechna opinia, że Francuzi odmawiają mówienia w jakimkolwiek innym języku poza francuskim, co jest nieprawdą. Wszędzie można dogadać się po angielsku, czy to kupując bilety na metro, czy to będąc w muzeum, czy nawet w sklepie. Faktem jest, że Paryżanie są o wiele bardziej zadowoleni, jeżeli próbujemy posługiwać się ich mową ojczystą, ale że nie jest to sztuka prosta, przystają również na angielski.

 

4.    Jest brudno.

W zasadzie każde duże miasto nie jest zbyt czyste, więc nie powinnam być zaskoczona, ale i tak mnie to uderzyło. Szczególnie cuchnące przejścia podziemne nie zachęcają do wejścia. Jest też oczywiście wielu bezdomnych, którzy pomieszkują w miejscach publicznych, na przykład przy wyjściu z metra na plac Bastylii. Schody do znajdującej się tam Opery Bastille były najbrudniejszymi, jakie kiedykolwiek widziałam.

 

5.    Duże muzea wymagają dużo czasu.

Jeżeli wybieramy się do Luwru czy Muzeum Orsay, bo głównie o nich tu mowa, warto byłoby poświęcić więcej niż jedną wizytę na każde z nich i nie chodzi jedynie 
o czasochłonne przepychanie się przez tłumy turystów. Luwr jest ogromny, więc dobrze jest podzielić wizytę tematycznie bądź na poszczególne skrzydła (szczególnie polecam dział poświęcony starożytności). Fakt – dostanie się do Mony Lisy graniczy z cudem. Jeżeli zaś chodzi o Muzeum Orsay, to dokładne obejrzenie samej wystawy poświęconej impresjonistom wymaga osobnej wizyty, a pozostaje jeszcze wiele innych obiektów do podziwiania.

 

 

6.    Wieża Eiffla jest przereklamowana.

Być może posypią się na mnie za to gromy, ale tak właśnie uważam. Kolejki są ogromne 
o każdej porze dnia i nocy. Bez względu na to, czy jako sposób dotarcia na górę wybierzemy wejście schodami, czy wjazd windą, stanie w kolejce może trwać nawet 
2 godziny. Dobrym rozwiązaniem jest wcześniejsza rezerwacja biletu przez Internet, wtedy czas oczekiwania jest krótszy, trzeba jednak to zrobić co najmniej na miesiąc przed planowanym zwiedzaniem. Poza tym nic szczególnego. Przyjemna panorama, choć osobiście wolałam tę widoczną z Łuku Triumfalnego na placu Charles’a de Gaulle’a. 
A i tamtejsza stacja metra jest bardzo oryginalna i ciekawa.

 

 

7.    Katakumby są super.

Podczas pobytu w Paryżu nie można ominąć paryskich katakumb. Co prawda, nie  wejdziemy tam za darmo i prawdopodobnie będziemy czekać jeszcze dłużej niż w kolejce do wieży Eiffla, ale warto. Trasa nie jest bardzo długa. Poza skrupulatnie poukładanymi czaszkami i kośćmi można też zobaczyć ekspozycję poświęconą geologii paryskich terenów. Trzeba jednak uważać na pracowników muzealnych, którzy czają się w ciemnych zakamarkach katakumb. Wyłaniając się znienacka, potrafią na chwilę zatrzymać akcję serca u Bogu ducha winnego turysty.

 

 

8.    Cmentarze są jeszcze lepsze.

Jedną z darmowych atrakcji Paryża są cmentarze. Zdecydowanie warto odwiedzić najsłynniejszy Père-Lachaise oraz cmentarz na Montmartre zwany Północnym.

Pozbawione masowych ilości sztucznych kwiatów i zniczy (poza pomnikiem Chopina), wyglądają one trochę jak cmentarne miasta, głównie przez charakterystyczny kształt nagrobków przypominających małe kaplice. Przy wejściu na oba cmentarze znajdują się mapy, na których oznaczono miejsca pochówku wybitnych osobistości  jak Molier, Edgar Degas czy Balzac oraz bardziej współczesnych artystów jak Edith Piaf czy Jim Morrison. Poszukiwanie ich pomników w tajemniczej i mrocznej atmosferze Père-Lachaise czy Cmentarza Północnego jest niezwykle zajmującym zajęciem. Wędrując krętymi uliczkami nekropolii można naprawdę poczuć powiew historii.

 

 

9.    Rynek staroci ma duszę.

Warto opuścić na chwilę centrum i udać się linią metra nr 4 na ostatni przystanek Porte de Clignancourt. Okolica niezbyt ciekawa, można łatwo paść ofiarą kieszonkowców, a od razu po wyjściu z metra jesteśmy otoczeni namolnymi sprzedawcami podróbek produktów chyba wszystkich znanych marek na świecie. Warto się jednak przemęczyć dla uroków marché aux puces de st-ouen, czyli pchlego targu, który znajduje się trochę dalej. Nawet jeśli nie jesteśmy wielkimi kolekcjonerami antyków, miejsce to można potraktować jak swego rodzaju muzeum. Poszczególne stoiska wyglądają naprawdę ciekawie, pełne zdobionych krzeseł, szaf czy obrazów w pięknych ramach.

 

 

10.    Wersalu nie można pominąć.

Wiem, że to daleko, ale warto poświęcić jeden dzień na Wersal. RER C jedzie prosto do serca Wersalu, a żeby trafić do pałacu wystarczy kierować się za tłumem. Tam również kolejka do krótkich nie należy, ale warto zaczekać. Oto bowiem czeka nas tam miła niespodzianka – pałac można zwiedzać przy wykorzystaniu słuchawek z polskim lektorem! Niestety, Wersal to jedyne miejsce, w którym taka usługa w naszym języku jest dostępna.  W samym pałacu wielkie wrażenie robi słynna Galeria Zwierciadlana, lecz warto również podejść czy podjechać do małej wioski stworzonej na życzenie Marii Antoniny w północnej części parku. Ogromne ogrody zachwycają swoją przestrzenią i symetrią, ale piesza wyprawa z pałacu do budynków Grand Trianon oraz Petit Trianon (należącego do wcześniej wspomnianej posiadłości Marii Antoniny) i z powrotem jest bardzo męcząca.

 

 

11.    Dzielnice przemierzać trzeba.

Aby dobrze poczuć atmosferę miasta, trzeba koniecznie pospacerować paryskimi alejkami. Co więcej, każda dzielnica jest inna i ma swój niepowtarzalny klimat. Oto kilka, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

– Warto zajść na wspomniany już wcześniej Montmartre i poczuć atmosferę, która przyciągała takie znakomitości jak Picasso czy Degas. To właśnie tutaj znajduje się Moulin Rouge i to tu możemy wspiąć się krętymi uliczkami aż do Sacré Coeur, gdzie rozpościera się wspaniały widok na Paryż. Na szczyt Montmarte, na którym znajduje się bazylika, najlepiej wybrać się rano, kiedy nie ma większych tłumów i nikt nie zdąży jeszcze bardzo naśmiecić. Tylko wtedy można bez przeszkód cieszyć się widokami i atmosferą. Sam kościół natomiast nie należy do najciekawszych, katedra Notre Dame jest znacznie piękniejsza.

– Nie można również ominąć Le Marais na terenie 4. i 5. dzielnicy. Początkowo ten historyczny rejon stanowił centrum arystokratów, a później miejsce zamieszkania biedoty. W latach 60. ówczesny prezydent Francji, George Pompidou, rozpoczął rewitalizację dzielnicy i zainicjował stworzenie bardzo nowoczesnego jak na tamte czasy Centre Pompidou, czyli muzeum sztuki współczesnej. Budynek wygląda bardzo oryginalnie, gdyż wszystkie instalacje zostały wyprowadzone na zewnątrz i pomalowane na różne kolory. Od niedawna na placu przed nim stoi wielki pomnik przedstawiający Zinedine Zidane’a atakującego głową Marco Materazziego, podczas finału piłkarskich mistrzostw świata 2006. Połączenie sztuki nowoczesnej z urokliwymi uliczkami i placykami nadaje Le Marais niesamowitą atmosferę.

La Défense to z kolei dzielnica, która nijak ma się do panoramy Paryża. Stanowi centrum biznesowe stolicy, pełne surowych, szklanych budynków i nowoczesnych wykończeń. W porównaniu z wąskimi uliczkami i renesansowymi zdobieniami La Défense szybko się nudzi, ale warto ją odwiedzić. Można również wjechać na górę Wielkiego Łuku, położonego na linii będącej przedłużeniem Paryskiej Osi Historycznej od Luwru do Łuku Triumfalnego i stąd również obejrzeć panoramę. Polecam pomnik wielkiego kciuka.

– Na koniec niezastąpiona uniwersytecka Dzielnica Łacińska z mnóstwem księgarń. Tu znajduje się Panteon, czyli mauzoleum wybitnych Francuzów z grobem Marii Skłodowskiej-Curie, jedynej tam pochowanej kobiety, Musée de Cluny z największymi na świecie zbiorami z epoki średniowiecza oraz słynna Sorbona. Warto też wstąpić do Ogrodów Luksemburskich, gdzie znajduje się pomnik Chopina, i odpocząć chwilę po zwiedzaniu. Dzielnica Łacińska to dość oczywisty cel turysty, lecz nie sposób o niej nie wspomnieć.

 

Mój syndrom paryski nie wywołał u mnie halucynacji, pewnie dlatego, że niespecjalnie idealizowałam Paryż przed przyjazdem. Pod wieloma względami mnie zaskoczył, a nawet zachwycił. Jest to miasto jedyne w swoim rodzaju, w którym ciężko się nie zakochać. Paryż ma klimat, który sprawia, że chce się tam wrócić. Ja na pewno to zrobię.

Tekst: Aleksandra Wójcik

Zdjęcia: Pinterest

 

Więcej o Paryżu:

Niskobudżetowy wyjazd do Paryża

PARIS I LOVE YOU!

Książki z Paryżem w tle

Luksus to kameralność: paryski hotel Particulier Montmartre

STYLISHhotel: Fouquets Barriere w Paryżu

 

Aleksandra Wójcik studiuje węgierski, bo najwidoczniej ma za dużo wolnego czasu. Jej pasją są języki obce, celem osiągnięcie biegłości w pięciu. Nie rusza się z domu bez słuchawek, zapisuje książki, które przeczytała, bo po dwóch miesiącach już o nich nie pamięta. Robi sto rzeczy na raz, ale zawsze znajdzie chwilę, by wcisnąć tę sto pierwszą. Poza tańcem, śpiewem, nauką, pracą i rozwiązywaniem zagadek logicznych zajmuje się szukaniem inspiracji do napisania książki.

 

 

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment