Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 11, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

To nie jest sport dla zwykłych ludzi

Alek Hudzik

 Czy mieliście kiedyś sen, w którym spadaliście lekko, spokojnie dryfując w powietrzu. Sztuka latania, największe marzenie ludzkości, niesie z sobą strach i podniecenie, które próbujemy ujarzmi na tysiące sposobów: paralotnie, lotnie spadochrony, skoki na bungie. Jest jednak sport, który sprawia że naprawdę możemy odfrunąć, raz, dwa, trzy, B.A.S.E.

Ale stop stop, zanim polecimy trzeba wiedzieć, gdzie, czym i przede wszystkim z czego możemy fruwać. Base to akronim angielskich słów building (budynek), antena (nadajnik telekomunikacyjny), span (przęsło) i earth (ziemia). Jednak skakać można z wszystkiego, na co pozwoli nam wyobraźnia i tempo otwierania się spadochronu. Bo i cała frajda w tym, żeby jak najpóźniej otworzyć czasze spadochronu, oddając się w ręce wiatru. Przed nami długa droga, bo zanim zaczniemy fruwać musimy skompletować ekwipunek i dobrze się przeszkolić.

Wydawałoby się, że Base jumping nie wymaga od nas wiele. Ot malutki chowany w plecaku spadochron, kilka linek, kask który nie wiadomo do czego ma nam służyć, bo chyba nie do ochrony przed upadkiem z kilkuset metrów. Przede wszystkim nasz sprzęt musi być niezawodny jak szwajcarski scyzoryk, przecież na rozłożenie się ma tylko kilka sekund. Dlatego zanim oddamy swój pierwszy skok musimy wydać od 5 do 10 tysięcy złotych na przyzwoity spadochron. Oczywiście dalsze udogodnienia kosztują. Żeby poczuć prawdziwy wiatr i frunąć między skałami potrzebny nam będzie kostium: Wingsuit. W luźnym tłumaczeniu skrzydlate wdzianko, to konstrukcja która pozwala szybować między masywami gór, klifami i przełęczami na odcinku wielu mil, lot może trwać nawet 10 minut.. Co prawda człowiek wygląda w nim jak skrzyżowanie leniwca i nietoperza, mając między kończynami wielkie błony, ale to właśnie dzięki nim może stawiać opór masom powietrza i frunąć w przestworzach. Taka przyjemność jednak kosztuje. Strój to wydatek rzędu 8-20 tysięcy złotych. Ale właśnie garnitur do Wingsuit flyingu zapewni nam największą frajdę.

Roberta Mancino włoska gwiazda Wigsuit jumpingu mówi: „Chociaż każdy skok to balansowanie na krawędzi życia i śmierci, to uczucia latania nie da się porównać z żadnym innym powietrznym sportem, bez obciążeń, wielkiego plecaka metalowych konstrukcji czujesz prawdziwą wolność, możesz na chwile stać się superbohaterem” Bycie superbohaterem trzeba jednak okupić wielomiesięcznym treningiem. Specjaliści radzą: zanim po raz pierwszy sfruniemy ze skały, czy wieży powinniśmy oddać około 200 skoków spadochronowych. Dopiero po takim treningu możemy bez oporów wspinać się na pobliski słup wysokiego napięcia lub skalne urwisko, by skoczyć z niego głową w dół, i zatrzymać się na kilkadziesiąt przed ziemią, a Wingsuit flying pozwala na rozwinięcie zawrotnych prędkości dochodzących do 360 kilometrów na godzinę, bez wspomagaczy, ślinika, turbodoładowania które wysyła cie w przestrzeń. Szybujesz dosłownie jak ptak, wykorzystując prądy powietrzne, Oczywiście prądy bywają zwodnicze, dlatego też sport należy do najniebezpieczniejszych i najbardziej wypadkowych w historii sportów ekstremalnych. W sieci krąży lista osób które od kilkunastu lat straciły życie szybując pośród skał, a słowa Chucka Berry guru Wingsuit flyingu brzmią jak złowieszcza przepowiednia. „Decydując się na ten sport przygotuj się, na to że prędzej czy później ortopeda stanie się twoim dobrym znajomym, a paru kolegów będziesz odwiedzać 1 listopada”

Jeśli mimo tych ostrzeżeń jesteście już przekonani, że ten właśnie sport pochłonie wasze wakacyjne urlopy i bynajmniej nie wakacyjne oszczędności trzeba jeszcze wybrać miejsce. To kolejna piękna strona Wingsuit flyingu. Na dobry początek wycieczki po Europie, do lotów zachęcają Norweskie fiordy. Do położonej w centrum kraju Drogi Trolli co roku ściągają miłośnicy lotów ze spadochronem. Innych wrażeń dostarczają przeloty nad lasami Monte Brento we Włoszech i szwajcarskiego Lauterbrunnen. Jednak najdłużej poniosą nas wiatry Południowej Ameryki, perłą w koronie dla Base jumperów jest La Guajira w Kolumbii, To tam można latać na dystansie ponad dwudziestu kilometrów i to z Kolumbijską miejscowością związane są wszystkie rekordy w Wingsuitingu. Po takim locie zdecydowanie możemy czuć się jak superbohater. Bo każdy bohater w arsenale swoich super zdolności miał zdolność latania. Batman trzepotał skrzydłami nietoperza, Kapitan Ameryka i Superman, po prostu odrywali się od ziemi i lecieli. Superbohaterowie, odbicie naszych ukrytych pragnień. Te pragnienia coraz częściej udaje się realizować i przekraczać granice, które dotąd leżały daleko poza naszym zasięgiem. Jeśli szukaliście sportu pozwalającego w pełni poczuć moc superbohatera to właśnie go znaleźliście.

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment