Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 10, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Wywiad: Gościniec pod Zielonym Jajem

Wywiad: Gościniec pod Zielonym Jajem
Michał Grabara

Niedawno odwiedziliśmy Gościniec pod Zielonym Jajem – zatopione w soczystej zieleni, świeżo odrestaurowane prawie dwuwiekowe siedlisko położone niedaleko Jeleniej Góry. Poniżej możecie przeczytać wywiad z właścicielem:

Rozważał Pan pierwotnie zakup domu w Andaluzji lub Maroku, co zdecydowało że wybór padł jednak na Dolny Śląsk i okolice Lwówka Śląskiego?

Jak często w życiu najzwyklejsze zauroczenie. Okazało się, że znalazłem tu miejsce, które może konkurować z fascynującą mnie od zawsze Afryką czy Andaluzją …

 

Gościniec sprawia wrażenie jakby nic się w nim nie zmieniło od niemalże 200 lat (wielkie płyty z piaskowca na podłodze w sieni, świetnie zachowane grube drewniane belki podtrzymujące konstrukcję, ściany z niewypalanej cegły i gliny oraz wiele detali tworzących niepowtarzalny klimat Gościńca), a jednocześnie znajduje się w świetnym stanie technicznym – jak udało się odrestaurować dom, skąd materiały i inspiracje?

Cały czas podczas prac restauracyjnych najważniejsze było dla nas zachowanie niepowtarzalnego klimatu tego 200-letniego wiejskiego domu. Staraliśmy się uratować nawet najdrobniejsze autentyczne detale. Kiedy jednak jakieś zniszczone elementy trzeba było zastąpić, korzystaliśmy z materiałów odzyskanych z ruin równie starej stodoły. A inspiracją w jakiejś tam mierze były surowe andaluzyjskie wiejskie domy, a nawet może też gliniane kasby Maghrebu. Dbaliśmy o utrzymanie  rustykalności siedliska, jednak z drugiej strony nie broniliśmy się przed pewnym eklektyzmem w wystroju wnętrz. Dlatego sąsiadują tu nie tylko stare przedmioty znalezione na tutejszych strychach, ale także bibeloty przez lata przywożone z  różnych często dość egzotycznych miejsc. Ten dom to przecież jakieś połączenie historii tego miejsca na ziemi z doświadczeniami naszego życia.

 

Zachwycająca, bujna polska zieleń, niczym niezmącona cisza i spokój dzieki położeniu z dala od utartych turystycznych szlaków, bogata i ciekawa okoliczna historia – co Pan najbardziej ceni w okolicy Gościńca pod Zielonym Jajem?

Mamy w Polsce dużo pięknych gór, ale Pogórze Izerskie czy sąsiednie Kaczawskie są absolutnym unikatem krajobrazowym. Nie przypadkowo do II Wojny Światowej były to najmodniejsze rejony turystyczne dla zamożnych berlińczyków. Od tego czasu uległo zniszczeniu bardzo wiele tutejszych zabytków, ale krajobrazy się nie zmieniły. Obecnie dodatkowym walorem tej krainy jest brak masowej turystyki.

 

Przez lata organizował Pan wyprawy off-roadowe po Saharze, jak udało się tę pasję przenieść tutaj?

Z afrykańskich wypraw pozostały Land Rovery a od zielonego logo tej marki powstała nazwa Gościńca.

 

Przytulny Gościniec, przyjazna atmosfera i otaczająca przyroda sprawiają, że wkracza się w inny świat – urzeka przede wszystkim prawdziwość tego miejsca. Dzięki temu goście czują się jak u siebie w domu, ale zdaję sobie sprawę że prowadzenie Gościńca to też ciężka praca – jak udaje się Panu łączyć jedno z drugim?

Tak jak podczas wyjazdów organizator stara się pokazać uczestnikom wcześniej odkryte przez siebie miejsca, teraz jako gospodarz z satysfakcją dzielę się naszym gościńcem i okolicą, która mnie kiedyś tu zatrzymała.

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment