Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 11, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Grecka harmonia w Asteris Hotel – Kefalonia/Skala

Grecka harmonia w Asteris Hotel – Kefalonia/Skala
intopassion

Położony na wzgórzu Asteris Hotel spogląda łagodnie na zatokę – idealna grecka widokówka z tarasu nad basenem: drzewa oliwne, kraciaste obrusy klimatycznej tawerny, błękit wody i łódki z białymi żaglami. Wtopienie hotelu w naturę, wykorzystanie energii słonecznej to całkowity szacunek dla środowiska i wykorzystanie greckiego piękna.

 

Widok jest naprawdę spektakularny – mała tawerna mieści się nad basenem, na tarasie na wzgórzu. Istotna jest atmosfera miejsca, ale tego wszystkiego by nie było bez właściciela. Costa jest prawnikiem, podobnie jak jego syn. 6 miesięcy w roku mieszka w Argostoli, kolejne 6 w swoim hotelu – hotelu, który składa się z kilku willi z apartamentami i budynkiem ze studio.

 

Posiadając piękne ziemie na wzgórzu Costa jakiś czas temu postanowił wybudować 3 wille – dla siebie i swoich dzieci. Na początku nie miał w planie tworzenia hotelu, ale pierwotny pomysł uległ zmianie. Dziś wille to wciąż ich dom, ale także wyjątkowy rodzinny hotel.

 

 

 

 

 

Poza widokiem najbardziej zachwyca nas personel – uśmiechnięci, pełni energii. Widać, że pracują z pasji. Costa uważa, że sukces leży we właściwym doborze ludzi – trzeba mieć odpowiednie osoby na właściwym miejscu. W Asteris Hotel nie pracuje więc rodzina Costy, ale przyjaciele, których zna przez lata. Wie jakie są ich mocne i słabe strony. To ich wybór tu być, tworzyć ten hotel. Zwyczajnie lubią swoją pracę.

Costa zastosował podejście, że każdy jest sobie szefem – jeden rządzi w kuchni, ktoś inny w ogrodzie czy recepcji. Sam twierdzi że nic nie robi, ale zjawia się po południami i po prostu jest. Pije kawę, je kolacje z rodziną. Jak w domu, na tarasie, na który zaprosił swoich przyjaciół.

 

Harmonia jest słowem wytrychem, harmonia jest odpowiedzią na pytanie jak się udało się stworzyć taki klimat. Według Costy wszystko ma znaczenie – rozwój też – z jednej strony co roku część zysku przeznaczane jest na nowe inwestycje, aby móc więcej zaoferować gościom. Z drugiej na każdym kroku widzimy, że zysk nie jest celem samym w sobie.

 

Dumny Costa pokazuje swoją ziemię – sięga do samych skał o które obijają się turkusowe wody. Na stromych zboczach posadzono drzewa oliwne – w przyszłym roku w Asteris będzie się wytwarzało oliwę. W planach na kolejne lata jest winorośl – Kefalonia słynie z wina, stąd domowe wino serwowane w dzbankach za 3,5 euro za pół litra jest tak wysokiej jakości.

Costa podkreśla, że należy kochać swoją ziemię – to nie tylko skały i piach, ale krew i historia. Opowiada o czasach drugiej wojny kiedy 1/3 populacji zmarła. Przed śmiercią z głodu ludzi ochraniało drzewo herupia – to z niego robiono chleb, wytwarzano olej… dzięki niemu wiele osób przetrwało, w tym rodzina Costy. A on nie zapomina. Kiedy planował zabudowę swojej ziemi postanowił zostawić wszystkie drzewa – drzewa które dały życie, nakarmiły wszystkich.

 

 

 

Hotel został ostatnio odnowiony, 2-osobowe studia lub przestrzenne apartamenty gwarantują prywatność. Costa twierdzi, że ludzie powinni się czuć zrelaksowani, a do tego konieczne jest zachowanie przestrzeni. Na tak dużym terenie z finansowego punktu widzenia można by było stworzyć jeszcze wiele apartamentów.  Nie opłaca się również gościom w opcji HP dawać możliwości wyboru kolacji lub lunchu z karty, bo przecież kto przy wykupionym z góry jedzeniu serwuje jagnięcinę?

 

Zresztą kuchnia jest siłą Asteris Hotel. Rzadko restauracje hotelowe oferują dania świetnej jakości – ale w kuchni w Asteris rządzi okoliczna mieszkanka, którą Costa zna od 32lat. Gotuje jak u siebie w domu, gotuje dla rodziny Costy. A to wszystko może spróbować każdy z gości (mile widziani są także goście, którzy pojawiają się w hotelu tylko na posiłek).

Każdego dnia pojawiają się w menu dania specjalne – canneloni ze szpinakiem, jagnięcina – wszystko jest świeże, nie korzysta się z mrożonych produktów. Kontrolowani są też dostawcy warzyw – często Costa zna ich osobiście. Rozmaryn czy oregano pochodzą z ogrodu wokół Asteris Hotel.

Tawerna znajduje się obok basenu – rozstawione na tarasie stoliczki wyglądają na zatoczkę – widok jest zachwycający, co w raz z jedzeniem tworzy raj dla naszych zmysłów.

 

 

Dla kogo jest Asteris Hotel? Właściciel i manager zgadzają się – dla osób które nie przyjeżdżają do hotelu, który ma im w 100%zorganizować wakacje. Między krzesłami nie biegają tu animatorzy, o 10:00 nie ma ćwiczeń z aqua aerobiku a o wieczorem karaoke. Ale jednak Costa planuje strzelania z łuku – na pięknym obszarze ziemi poniżej hotelowych willi, gdzie też znajduje się mały plac zabaw dla dzieci.

Próbuje podpytać Costę co według niego warto zobaczyć na Kefalonii. Uśmiecha się. Paulina – mówi – te wszystkie plaże to nie jest ważne. Ważne to przed wschodem słońca znaleźć się na najwyższym szczycie wyspy i zobaczyć pierwsze promienie światła. Ważne to zobaczyć ruiny starożytnego miasta z przed 3000tyś lat.Kościół Saint Georgios, gdzie zobaczyć można jak zmieniła się na przestrzeni 3000tyś lat religia – na terenie 1000m2 kościół grecko ortodoksyjny stoi obok dawnej świątyni bizantyjskiej, która z kolei łączy się kamieniami ze świątynią starożytną – to lekcja historii religii od Zeusa po obecnego Boga.

 

 

Co nam się podobało:

– szacunek dla środowiska widoczny na każdym kroku

– uśmiech na twarzach pracowników

– Asteris to miejsce, w którym można poczuć się częścią greckiej rodziny

– Costa – prawdziwy Grek, który kocha swoją ziemię i docenia historię

– ogród wypełniony różnymi odcieniami zieleni – drzewa, krzewy, trawa, kwiaty – dbałość o naturalne piękno

– wspaniałe jedzenie – od prostej sałatki greckiej bo jagnięcinę

– widok – z apartamentu, basenu czy tawerny

 

CZYTAJ TAKŻE:

PHOTO STORY: Perfect day in Kefalonia

PHOTO STORY: Perfect day in Kefalonia part2

 

 

 

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment