Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Lipiec 27, 2017

Scroll to top

Top

No Comments

Pierwszy rok podróży

Pierwszy rok podróży
Paulina Grabara

Wczoraj minął nam rok. Największej przyjaźni i miłości. Rok, w którym uśmiech jest odpowiedzią na wszystko. Rok wyjątkowych podróży, które mam nadzieje są początkiem naszej wspólnej przygody.

 

Nie wiedziałam jaką będę matką. Raczej sobie tego nie wizualizowałam w swojej głowie. Pewnego dnia zapragnęłam z moim mężem stworzyć rodzinę i tak rok temu na świat przyszła Natalia. Bałam się porodu, jak sobie dam radę z kąpaniem, przewijaniem, karmieniem. Małą, kruchą istotą, która moment po narodzeniu została położona na mojej klatce piersiowej. Bałam się również jak to wpłynie na moją największą pasję – podróże.

 

 

NASZ PIERWSZY WYJAZD

Kiedy Natalia skończyła miesiąc pojechaliśmy na długi weekend do hotelu Andel’s w Łodzi. Jaka byłam szczęśliwa, gdy mąż spacerował z małą, a ja pływałam w ich boskim basenie. Poszłyśmy też wspólnie na wystawę w CO2, siedzieliśmy sobie w OFF Piotrkowska na pysznym jedzeniu, kiedy nasza córka spała w nosidełku postawionym na stole. Tak, zdarzało się, że płakała, usypiałam ją w nocy po karmieniu, gdy wszyscy inni spali, ale w domu też płakała i też nie raz w tamtych czasach miała problemy by usnąć.

Jazda samochodem czasem przebiegała bezproblematycznie, czasem znów zatrzymywał nas płacz, a to na jedzenie, a to zmienić pieluszkę. Okazało się, że tylne siedzenie samochodu jest doskonałym miejscem, by zrobić jedno i drugie, a zaplanowanie podróży pod dziecko (wyjeżdżamy, gdy usypia, stajemy na przerwę po przebudzeniu) wiele ułatwia.

 

 

SPA I APULIA – WYJAZDY BEZ NATALKI

Zaraz po porodzie Natalia została u moich rodziców, a my z mężem pojechaliśmy na 2 dni do spa, żeby mieć trochę czasu dla siebie. Z perspektywy czasu widzę, o ile prościej było mi ją wtedy zostawić. Taką małą myszkę, która dużo spała, płakała, gdy była głodna, i uśmiechała się, kiedy było jej miło. Gdy miała 3 miesiące wyjechaliśmy na 4 dni do Apulii. Było cudownie, jednak problemem okazało się podawanie sztucznego mleka, bo mleko, które ściągnęłam nie wystarczyło.

Zabawne, że kiedy zostawiałam mojego malucha myślałam, żeby się wyspać, nabrzmiałe piersi jednak przypominały o sobie. Warto więc pamiętać, aby na wyjazd zabrać laktator. Kilka dni w Apulii było jednak wspaniałym pomysłem – dobrze było być chwilę z drugą osobą, zwalniając czujne oko z niemowlaka.

 

PIERWSZY LOT Z DZIECKIEM – WYSPY KANARYJSKIE 

Z sześciomiesięczną Natalką w końcu polecieliśmy w styczniu na Wyspy Kanaryjskie. Lot był długi (sama nawet bez dziecka najbardziej nie lubię tych lotów na średnich dystansach), trochę ją nosiliśmy, trochę spała „jak boża krówka”. Ogromnie stresowałam się przed samym lotem, aby nie płakała, żeby w odpowiednim momencie ssała butelkę (uszy). A ona po prostu zasnęła i przy starcie nawet nie drgnęła. Sam wyjazd był świetnym pomysłem – w Polsce zimno, a mała całe dnie spędzała na powietrzu, oglądała i poznawała świat, kiedy my, z pomocą moich rodziców, odpoczywaliśmy od polskiej codzienności.

 

 

ANDALUZJA Z DZIECKIEM

Płacz pamiętam dopiero, kiedy w marcu lecieliśmy do Andaluzji. Być może częściowo był spowodowany zatykaniem uszu, jednak głównie moja córka zaczęła buntować się przeciw byciu w niewoli. A pas, którym musiałam ją zapiąć do startu i lądowania to niestety okropne ograniczenie.

W Andaluzji byliśmy z Natalką tylko na wycieczce do Granady – podczas innych voyage’y zostawała w hotelu z dziadkami.

Nasz filmik z wyjazdu:

 

 

ODKRYWAMY POLSKĘ

Wiosną mieliśmy kilka wyjazdów – bo niestety jak siedzę zbyt długo w domu, to zaczynam wariować. Poza tym moja córka lubi, gdy coś się dzieje, a na wyjazdach jakby z założenia dzieje się więcej – są atrakcje, jest basen, inne zabawki. Spacery i znów coś, co jest ważne zarówno dla mojego malucha, jak i dla mnie – odkrywanie świata. Tak więc na kilka dni w tygodniu pojechałyśmy z ciocią do Talarii

Talaria- niezwykłe miejsce dla kobiet

– jest tam wspaniały, duży basen, z którego mała nie chciała wyjść. My cieszyłyśmy się pysznym jedzeniem, kiedy Natalia raczkowała między stolikami.

Kolejnym przystankiem był Poznań, w którym odkryliśmy super miejsca – najpierw całą rodziną, potem znów z ciocią zachwycaliśmy się architekturą (City Park), klimatem (Jeżyce) i kulinarnymi odkryciami. Tu możecie obejrzeć nasz filmik:

I koniecznie przeczytajcie 10 adresów, które naszym zdaniem warto znać w Poznaniu:

10 adresów, które warto znać w Poznaniu

 

 

KOS

Wiosna nie chciała rozgościć się w tym roku w naszym kraju, a ja nienawidzę szarości, deszczu, chłodu i pluchy. Razem z Natalką i ciocią postanowiłyśmy uciec w jednym z moich ukochanych kierunków – do Grecji. Trafił nam się Kos – mała wysepka, po której naprawdę niewiele się spodziewałam. Kos zaskoczył nas bardzo pozytywnie – trafiłyśmy na super hotel, idealnie przygotowany na pobyt z dzieckiem (śliniaki, zabawki basenowe, dwa baseny dla dzieciaków, kącik z urozmaiconym jedzeniem), wynajęłyśmy samochód, dzięki czemu zwiedziłyśmy sporą część wyspy. Natalka szalała na plaży Tigaki (niestety flamingi były za daleko, by je dojrzeć), spacerowała z nami po stolicy wyspy i spała sobie na powietrzu.

Filmik z naszego wyjazdu:

 

Teraz jestem przed kolejnym wyjazdem – tym razem bez córki. Już mi bardzo przykro z tego powodu, że to jeszcze nie jej czas, by odkryć piękną Toskanię. Będę tęsknić, ale też cieszyć się zwiedzaniem w swoim rytmie. A tylko wrócę, wymyślę jakiś kolejny wspólny wyjazd: ja i moja córka.

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment