Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 2, 2016

Scroll to top

Top

2 Comments

„Uwielbiamy naszą robotę” czyli właściciele agroturystyki Pokrzywnik 11 o swojej pracy.

„Uwielbiamy naszą robotę” czyli właściciele agroturystyki Pokrzywnik 11 o swojej pracy.
Paulina Grabara

Pokrzywnik 11 wydaje się być na końcu świata (a gdzie jest początek tego świata?), ale tylko wtedy, kiedy wyjeżdża się z Warszawy o 18:00, dociera w okolice Jeleniej Góry w środku nocy i korzysta z GPS. To GPS poprowadził nas podobno najpiękniejszą, ale też bardzo terenową polną drogą. Ale mimo nocy z kilkoma gwiazdami na niebie od samego początku było pięknie.

 

Dom naszych Gospodarzy – Pokrzywnik 11 urządzony jest z takim wyczuciem smaku, że swobodnie mógłby znaleźć się na listach najbardziej designerskich hoteli. Tyle, że Pokrzywnik to nie hotel. To dom. Przyjeżdża się w tzw. gości. Potwierdza to odpowiedź na mojego maila z podziękowaniami – Aneta, która wraz z mężem Stefanem gościła nas tydzień temu napisała „Nam również było bardzo miło Was poznać, właśnie dlatego uwielbiamy naszą robotę”. I chyba o to chodzi – żeby uwielbiać swoją robotę i poznawać fajnych ludzi. Ci ludzie stworzyli Pokrzywnik 11. Polecamy!

 

1. Stefan – co zdecydowało, że kupiłeś dom akurat w Pokrzywniku?

Znałem te okolice z wcześniejszych wizyt w sanatorium w sąsiedniej wiosce. Są tu wyjątkowo piękne, niepowtarzalne pejzaże, fascynujące zabytki, wszystko to można bez końca odkrywać…

 

2. O kiedy prowadzicie agroturystykę, no i skąd ten pomysł? Czy coś Was szczególnie zainspirowało?

Od zawsze chciałem mieć dom otwarty dla bliskich mi duchem osób, a właściwie przestrzeń, którą mógłbym dzielić się z innymi i wzajemnie się inspirować. Szczęśliwym trafem los podarował mi miejsce w okolicy, którą bardzo lubiłem, a później Anetkę, która również ją polubiła. Dom po latach zaniedbania wymagał remontu i czysty rachunek pokazał, co należy z nim zrobić, by uratować przed zniszczeniem i jak żyć przy jego pomocy. Oczywiście przed ostateczną decyzją odwiedziliśmy wiele pensjonatów, by zobaczyć jak one funkcjonują.

 

3. Jak długo przygotowywaliście dom, żeby wyglądał jak dziś – apartamenty zachwycają, są zrobione z wyjątkowym gustem – skąd pomysł na takie wnętrze?

Remont trwał około roku. Budowa była jak chyba dla każdego, kto doświadczył kontaktów z budowlańcami dużym wysiłkiem. Ale za to projektowanie było czystą przyjemnością, nie robiłem tego w pośpiechu, lecz w skupieniu, naturalnie wsłuchując się w dom, który czasem jakby podpowiadał mi konkretne rozwiązania i warianty. Plan narysowałem sam, miałem kilkanaście identycznych kartek z przekrojami wszystkich kondygnacji i pomieszczeń. Wielokrotnie je zmieniałem, aż do ostatecznej wersji, którą udało nam się w całości zrealizować. Anetka i ja mamy wielkie szczęście, bo idealnie zgadzamy się w estetyce, mamy identyczny smak, dzięki czemu w tej sferze nie ma między nami żadnych nieporozumień. Oboje kochamy naturę i wszystko, co od niej pochodzi, więc dom jakby prosił się o to i podsuwał nam pomysły by ukazać jego piękno. Staraliśmy się wydobyć, ale bez przesady, naturalne elementy, drewno, cegłę i kamień. Lubimy prostotę i czystość formy. Uwielbiamy kolory natury i wszelkiej pochodzącej od niej materii. Każdy byt ma swoją barwę, która najlepiej jest wyeksponowana na jasnym, neutralnym tle, więc wszystkie ściany są pomalowane na biało i każdy element, roślina czy kwiat uwydatnia się na nich pełnią swych barw i odcieni. Anetka ma doskonały gust i pomysły, jej dziełem są proste w formie wynalazki, jak klosze do lamp w postaci odwróconych do góry nogami doniczek, albo postawione na sztorc gąsiory również służące do oświetlenia jako kinkiety, lub kratki wentylacyjne, które zrobiłem z desek ze stodoły wiercąc w nich kilkanaście dziurek.

4. Co najbardziej lubicie w waszym domu?

Prostotę i naturalność. Dom jest wspaniale usytuowany, słońce krąży wokół niego cały dzień, dzięki czemu pokoje są jasne i ciepłe. Każdy ma indywidualny charakter, który tworzy rodzaj drewna, z jakiego zrobione są meble, co jednocześnie nadaje im nazwę: czereśniowy, brzozowy, sosnowy, dębowy i orzechowy. Poza tym dom cudownie współgra z otoczeniem. Widoki z okien na najbliższe sąsiedztwo przyjemnie harmonizują z elementami naszego wnętrza tworząc jednorodną zgraną dekorację, jakby poszerzając nasz prywatny świat o ten w około.

 

5. Wasz Pokrzywnik 11 to bez wątpienia Wasza miłość. Jednak praca w takim domu jest ciężka i jest jej sporo – szczególnie kiedy goście, są zarazem klientami. Na ile Pokrzywnik 11 to biznes, a na ile pomysł na spokojne życie?

Pokrzywnik 11 to nasz raj, sposób życia i sprawdzony już sposób na życie. To także spokojny biznes bez pretensji o nie wiadomo co, i oczywiście praca, ale taka, która daje radość i poczucie bycia z ludźmi, dzielenia się tym co mamy. Niewiele tego, ale jest od serca i w dużej części „Wyrosło u nas”, jak wszystkie przetwory w spiżarce zrobione przez Anetkę z jej wspaniałego warzywnika, zielnika, dary przez nią zebrane z pokrzywnickich lasów i łąk.

 

6. Przyjeżdżają do Was goście, którzy za którąś kolejną wizytą stają się przyjaciółmi – jak myślicie co decyduje o tym ze Wasz Pokrzywnik 11 przyciąga ludzi, z którymi nawiązujecie bliższe relacje?

Myślę, że Pokrzywnik, jego otoczenie, Dziki Wąwóz, maciejowiecki park, pałac, stary dwór, wszystko to razem tworzy jedyny w swoim rodzaju osobny świat, który nie każdemu może się podobać. Nasz dom również nie jest popularnym standardowym pensjonatem z doskonałym podjazdem i nie łatwo tu trafić nie tylko ze względu na kiepski stan polskich dróg, ale głównie dlatego, że chcemy żyć w spokojnym miejscu, i za bardzo nie reklamować się, nie robić nic sztucznego ani na siłę. Nasi goście są najlepszą zachętą do odwiedzin. Żyjemy tu w ciszy, w otoczeniu cudownej przyrody i oryginalnych zabytków, więc jest to miejsce dla wybranych. Pierwsza podróż tutaj, jak i powroty do tego końca świata są przygodą. Jeśli ktoś szuka natury, piękna, spokoju i interesuje się historią, to jest to idealna przystań. Kto szuka ciszy, spokoju, natury i zabytków znajdzie je tutaj i może na swój sposób je odkrywać. Odwiedzają nas wspaniali ludzie z całej Polski i ze świata. Nie musimy wyjeżdżać do miasta na koncert. Czasem Goście grają nam na dworze Bacha na wiolonczeli. Niebo u nas jest czyste, nie zaśmiecone milionami świateł aglomeracji, gdy nocą nie ma chmur można cieszyć się jego doskonałą widocznością i oglądać spadające gwiazdy.

 

7. Jesteście wegetarianami, piszecie o tym na Waszej stronie naturalnie uprzedzając o tym Waszych Gości – jakie posiłki dla nich przygotowujecie?

Prowadzimy jarską kuchnię opartą przede wszystkim na warzywach, owocach, zbożach i kaszach. W menu występuje też ryba, zamawiamy ją także u gospodarza, który ma stawy hodowlane i potokowe pstrągi.

Potrawy przyrządzamy z tego, co wyrosło w naszym warzywniku, w danym momencie, więc jest to kuchnia w pełni sezonowa, zgodna z czasem i miejscem występujących plonów. Odwiedzamy również zaprzyjaźnione gospodarstwa rolne, gdzie kupujemy wprost z ogrodu świeżą sałatę, jarmuż, pomidory, ogórki, czy młode ziemniaki. Latem i jesienią zbieramy grzyby, szczaw, zioła, jagody, maliny i to wszystko na świeżo serwujemy na stół. Potrawy to głownie dania wegetariańskie wzbogacane także dzięki przepisom od Gości. Specjalnością domu są pasztety z kasz: gryczanej, jęczmiennej i wszelkiego rodzaju nasion.Pasztet podajemy w całości na zimno na śniadanie, a także na gorąco prosto z pieca, do obiadu jak kotlety. Poza tym robimy krokiety czy właśnie kotlety z kaszy, fasoli, z grzybami albo z kapustą, zapiekany szpinak, kalafior w cieście, gołąbki z grzybami, soczewicą, soją na różne sposoby, do tego zawsze zupa sezonowa – wiosną botwinka albo szczawiowa, latem chłodnik lub pomidorowa ze świeżych warzyw, jesienią dyniowa czy z cukinii a zimą soczewicowa czy grochowa. Prosta zasada życia w zgodzie z naturą.

8. Jak wygląda Wasze życie w Pokrzywniku? Utrzymujecie lokalne relacje? Aneta jesteś sołtyską – w jaki sposób wspierasz swoja wieś?

Żyjemy w naszym ukochanym Pokrzywniku, lubimy naszą wieś, naszych sąsiadów. Anetka jest sołtyską, angażuje siebie i innych do wspólnego działania. Stworzyliśmy piękne miejsce spotkań – świetlicę wiejską – dla mieszkańców i Gości. Rokrocznie organizujemy kilka imprez, przedsięwzięć i naszych małych projektów, które urozmaicają życie na uboczu i dają satysfakcję przy tworzeniu czegoś więcej niż tylko „Pokrzywnik 11”.

 

9. Zdradzicie nam swoje ulubione miejsce – dokąd najchętniej się wybieracie, kiedy opuszczacie Wasz piękny dom?

Zachwyca nas okolica, przyroda, natura i zabytki Dolnego Śląska. Jeśli mamy chwilę bez Gości odwiedzamy nasze ulubione miejsca: Gradówek, Rząsiny, Wieżę Rycerską w Siedlęcinie, Wleński Gródek, w ciągu dnia na spacer z naszą suczką Teą zbiegamy do Dzikiego Wąwozu, albo idziemy na wprost domu, w kierunku wulkanu, do wieży, na zaporę w Pilchowicach, lub w stronę Pasiecznika na Kapitański Mostek…

 

FacebookTwitterPinterest

Comments

Submit a Comment