Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 9, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Zawsze miałem dużo szczęścia, ale starałem się temu szczęściu również pomóc

Zawsze miałem dużo szczęścia, ale starałem się temu szczęściu również pomóc
IT IS YOUR LIFE JUST TAKE IT

Gdy miałem 6 lat, tata zabrał mnie na pokazy lotnicze w Rzeszowie. Wtedy główną atrakcją były pokazy akrobacji Janusza Kasperka na Zlinie 50. Oglądając ten pokaz zakochałem się. Zacząłem jeździć na lotnisko rowerem i czyścić samoloty. W zamian za to lokalni piloci zabierali mnie na loty. Tak złapałem bakcyla. Od szóstego roku życia chciałem tylko i wyłącznie latać. Całe życie podporządkowałem właśnie temu.

Tuż po maturze, wyjechałem do Wielkiej Brytanii, gdzie przez pierwsze dwa lata pracowałem jako mechanik lotniczy. To była bardzo ciężka praca. Bardzo dużo się nauczyłem, ale pracowałem na dwa etaty. Byłem przez jakiś czas opiekunką do dzieci, mechanikiem w dwóch różnych firmach… To były tygodnie, które zabierały 7 dni pracy, często po 12-14 godzin dziennie, tylko po to aby opłacić kursy akrobacyjne. To był mój priorytet. Nigdy nie myślałem, że będę pilotem liniowym. Nigdy nie było mnie na to stać. Akrobacja, to coś, co kultywowałem. Okazało się, że po siedmiu latach w akrobacji nalatałem tyle godzin, że jestem bardzo blisko licencji zawodowej. Wtedy zacząłem się szkolić, aby latać samolotami liniowymi i osiągnąłem sukces. Zawsze w życiu miałem dużo szczęścia, ale starałem się temu szczęściu również pomóc.

 

 

To, że stałem się pilotem rejsowym również było dziełem niezwykłego przypadku. Któregoś dnia wracając z Warszawy do Londynu czytałem w samolocie książkę o tematyce lotniczej. Kobieta, która siedziała na fotelu obok zapytała, czy jestem pilotem. Kiedy powiedziałem, że tak, że latam, że szkolę się do linii lotniczych, zaczęliśmy rozmawiać. Odbyliśmy bardzo długą konwersację. Cały dwugodzinny lot przegadaliśmy na tematy lotnicze, a także na mój temat. Kiedy samolot wylądował w Londynie i rozchodziliśmy się, każdy w swoim kierunku, ta kobieta powiedziała, że bardzo miło było jej mnie poznać i że jest szefową rekrutacji w firmie WizzAir. Zaprosiła mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Cały czas wspominam tę sytuację z uśmiechem i niedowierzeniem. To było jak wygranie w lotka.

 

W 2004 roku po raz pierwszy zobaczyłem wyścig Red Bull Air Race w Wielkiej Brytanii i od tego czasu chciałem w nim wystartować. W 2009 roku wysłałem pierwszego maila do Red Bull Air Race, że chciałbym rozpocząć współpracę. Moje doświadczenie było o wiele za małe na to, aby być pilotem wyścigowym, lecz chciałem mieć coś wspólnego z serią. Zostałem zaproszony na kilka przystanków, gdzie pomagałem przy ich organizacji. Po bliższym zapoznaniu z ekipą, w  której chyba wszyscy byli ze mnie zadowoleni, zostałem zaproszony na obozy treningowe. Sprawdzano podczas nich nasze podejście do lotnictwa, pod każdym kątem – począwszy od tego, jak się odżywiamy, jak uprawiamy sport, po to, jak latamy. Dopiero później były dwa obozy, na których lataliśmy pomiędzy bramkami. Tam nie liczyły się nasze czasy. Uwagę zwracano na nasze bezpieczeństwo i styl latania. Mój progres był na tyle dobry, że mogłem wystartować w mistrzostwach świata w akrobacji samolotowej w zeszłym roku w Teksasie. To otworzyło mi drzwi do Red Bull Air Race. Cieszyłem się, że zaufano komuś, kto nie był na tyle doświadczony, by wziąć udział w serii, a mimo to, ktoś miał odwagę, by w taką osobę zainwestować.

 

 

Pod koniec lipca Mistrzostwa Świata Red Bull Air Race po raz piewszy zagościły w naszym kraju. Start przed setkami tysięcy rodaków był ogromnym stresem, ale i zaszczytem. Nie mogłem uwierzyć w tak liczne wyrazy sympatii, świetny doping. Wszyscy byli wspaniali, cały czas dostaję fajne wsparcie. Poznałem mnóstwo ciekawych osób, wśród nich samego Adama Małysza.

 

Mam świadomość, że nie zdołałbym spełnić swoich marzeń bez ciężkiej pracy i wparcia wielu osób. Udowodniłem, że przy odpowiednim treningu i dzięki inwestycji wielu znajomych oraz prywatnych firm, jesteśmy w stanie doścignąć światową czołówkę. Będę dawał z siebie wszystko i liczę na coraz lepsze wyniki. Chciałbym w tym sezonie stanąć na podium. Kocham to, co robię i chcę za tym podążać.

 

Zgłosiłem się do konkursu po namowie moich kibiców. Po zapoznaniu się z zasadami konkursu pomyślałem ze idealnie się do tego nadaje, ponieważ moja pasja totalnie mnie pochłania i udaje mi się nią zarażać innych.

Jeśli uda mi się wygrać ten konkurs będę o krok bliżej do spełniania swoich marzeń. A także  zakupu samolotu akrobacyjnego, dzięki któremu będę mógł się rozwijać i pielęgnować swoja pasje.

 

Udział w konkursie jest bardzo prosty!

I etap: Należy wgrać film lub zdjęcie,

II etap: Następnie należy dodać krótki opis: jaką mam pasję, jak towarzyszy mi w życiu – dajemy pełną dowolność. Ważne, aby ta opowieść była ciekawa i pokazywała Ciebie jako prawdziwego pasjonata danego hobby.

III etap: Nie wolno zapomnieć o pozostawieniu danych kontaktowych (mail, nr telefonu), aby Łowca Pasji, mógł Cię odnaleźć!

 

Więcej informacji na www.itsyourlife.pl

Na uczestników konkursu czeka wiele atrakcyjnych nagród (m.in. słuchawki, tablety i smartfony Kruger&Matz), w tym nagroda główna: sfinansowanie realizacji pasji zwycięzców.

 

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOK.COM/INTOPASSION

 

Zobaczcie innych półfinalistów:

„Żyję z pasją”

Niezwykła pasja Damiana Mayera

Po sznurku do szczęścia

ŁUKASZ STACHOWSKI – PÓŁFINALISTA KAMPANII IT’S YOUR LIFE JUST TAKE IT

TOMASZ FERDEK – półfinalista kampanii IT’S YOUR LIFE JUST TAKE IT.

Niezwykli ludzie pełni pasji

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment