Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Październik 15, 2018

Scroll to top

Top

No Comments

LUBLIN: Noc wielkich zmian

LUBLIN: Noc wielkich zmian
Paulina Grabara

Planujecie już weekendy na kolejne miesiące? Zarezerwujcie sobie nocleg w Lublinie z 2 na 3 czerwca – tej nocy nie może was tam zabraknąć!

 

fot. Marcin Butryn

 

Redakcja: Pani Joanno, proszę nam powiedzieć, czym Noc Kultury różni się od innych plenerowych wydarzeń? Co jest w niej wyjątkowego?

Joanna Wawiórka-Kamieniecka: To festiwal, który co roku zmienia oblicze Lublina. Dzieją się wtedy rzeczy niezwykłe: pojawiają się budynki, które od dawna nie istnieją, koncerty grane są przez muzyków podwieszonych na fasadach zabytkowych kamienic, główna ulica w centrum miasta przeobraża się w ogromny żywy trawnik, na którym można wypoczywać. Takie rzeczy nie wydarzają się codziennie. Noc Kultury przyzwyczaiła mieszkańców Lublina do patrzenia na miasto oczami artystów, tworzących instalacje i obiekty artystyczne w miejscach, których nie podejrzewalibyśmy o taki potencjał. W tę jedną noc sztuka nie jest zamknięta za drzwiami muzeum, a ożywia miejsca nieznane i zapomniane, a te, które znamy, ukazuje w zupełnie innym, nietypowym świetle. Festiwal inspiruje do odkrywania uroków Lublina zarówno stałych bywalców jak i przyjezdnych.

 

R: Lublin to duże miasto. W jaki sposób wybieracie przestrzenie?

JWK: Skupiamy się na Starym Mieście i jego najbliższym sąsiedztwie. Okazuje się, że w samym centrum są miejsca nieznane lub prawie zapomniane. Szczególnie interesują nas te cieszące się złą sławą. Na tę jedną noc stają się najpiękniejszymi i najczęściej odwiedzanymi miejscami w całym mieście.

 

R: Takie przestrzenie są dużym wyzwaniem. Nie idziecie na łatwiznę.

JWK: Im trudniej, tym większe zaskoczenie publiczności! Na przykład w 2015 roku za sprawą artystów Jarosława Koziary i Niezależnej Grupy Projektowej Piękno Panie odczarowaliśmy ulicę Żmigród. Na całej jej długości zostało powieszonych kilkaset niepowtarzalnych lampionów wykonanych z różnorodnych sukien. Podniebna instalacja sprawiła, że Żmigród zadziwił wszystkich swoim pięknem, a spacer uliczką stał się niezapomnianym przeżyciem. Było to zdecydowanie najmocniej rozświetlone miejsce tamtej Nocy Kultury. I co bardzo ciekawe, proszę sobie wyobrazić, mimo, że wąską uliczką przemierzał tłum uczestników festiwalu, panowała tam kompletna cisza.

 

R: Brzmi magicznie. Wierzę jednak, że to nie była ostatnia tak duża realizacja. 

JWK: Tak, co roku staramy się wziąć na warsztat inny zakątek Starego Miasta i jego okolic. Tak było też dwa lata temu, kiedy ulicę Kowalską przenieśliśmy w czasie o prawie sto lat.

 

R: Czy Lublin posiada wehikuł czasu? (śmiech)

JWK: Po prostu podczas Nocy Kultury wszystko jest możliwe. Wspólnymi siłami animatorów i artystów z różnych lubelskich instytucji i organizacji sprawiliśmy, że na ul. Kowalskiej poczuliśmy się jak w latach 20/30 XX wieku. Zmieniliśmy szyldy i witryny sklepowe we wszystkich sklepach i punktach usługowych, pojawiło się klimatyczne oświetlenie, na ulicy zaparkowały zabytkowe samochody, tu i tam przechadzali się aktorzy w kostiumach z epoki. Nie zabrakło też retro potańcówki przy dźwiękach przedwojennych szlagierów.
Całości dopełniła 100-letnia zabytkowa wiktoriańska karuzela, która zagrała niegdyś w filmie Jana Jakuba Kolskiego „Serce, serduszko”. Tej nocy kręciła się specjalnie dla mieszkańców Lublina i gości.

 

R: W ubiegłym roku Lublin kończył 700 lat. Domyślam się, że z tej okazji podczas Nocy Kultury poprzeczka była postawiona jeszcze wyżej.

JWK: Zaskoczę was, ale Noc Kultury ponownie uruchomiła wehikuł czasu. Podczas poprzedniej edycji przenieśliśmy się w czasie o zaledwie 100 lat. Okazało się, że możliwy jest też skok o 700 lat, a nawet powrót do samego początku – tego najważniejszego, bo do Stworzenia Świata. Ponadto było międzynarodowo. Tym razem na warsztat wzięliśmy ulicę Furmańską, a budowaniem atmosfery w tym miejscu zajęli się między innymi artyści z Francji. Był to projekt Tzim Tzum realizowany przez Francoisa Monneta i Isabelle Barthélemy, którzy zaprojektowali i wykonali kilkanaście wielkoformatowych lampionów z wikliny i papieru. Były to ryby, ptaki, rybo-ptaki, ptako-ryby, które zaskoczyły publiczność swoją lekkością i ulotnością. W nocy wyglądały jak duchy bajkowych stworzeń. Czarodziejski klimat dopełniały tworzące labirynt Kokony. Była to instalacja świetlna wykonana ze sznurów i kleju, stworzona przez studentów Instytutu Architektury Krajobrazu KUL pod kierunkiem Pawła Adamca i Wojciecha Januszczyka.

 

R: Moja wyobraźnia pracuje. Czy te instalacje można zobaczyć także teraz?

JWK: Niestety nie. Na tym właśnie polega czar Nocy Kultury – trwa tylko przez kilka godzin. Festiwal jest jednak katalizatorem wielu zmian. Gigantyczna instalacja artystyczna na Żmigrodzie przyspieszyła starania mieszkańców o wyłączenie ulicy z ruchu samochodowego. Zmiany szyldów na ulicy Kowalskiej wzmocniły głosy w dyskusji o spójnej identyfikacji graficznej reklamy zewnętrznej. Jeden z przedsiębiorców postanowił pozostawić stylizowany na zabytkowy szyld. Na ulicy Cyruliczej, o czym wcześniej nie wspominałam w naszej rozmowie, pojawił się mural, który jest ciągle chętnie odwiedzany i fotografowany. Meble miejskie, które pierwotnie miały być strefą odpoczynku na tę jedną noc, służą nam już drugi rok. Nasz festiwal jest bardzo znany w Lublinie, staramy się wykorzystywać tę moc – dawać początek pewnym procesom i potem je wspierać.

 

R: Która ulica w tym roku zostanie wzięta na warsztat?

JWK: To pozostanie tajemnicą aż do początku maja. Na pewno po raz kolejny zaprosimy publiczność Nocy Kultury w miejsce nieoczywiste. Będzie to rzadko uczęszczana przestrzeń, która zmieni się nie do poznania. Kraina kolorów i faktur, gdzie zjawiska nieprawdopodobne spotkać można będzie na każdym kroku.

 

R: Nie mogę się już doczekać. Dziękuję za rozmowę. 

JWK: Zapraszam serdecznie. Wszystkie atrakcje Nocy Kultury są bezpłatne, tak więc wystarczy zorganizować sobie nocleg w Lublinie i można do nas przyjechać na dłużej, niż tylko na jedną noc.

 

Noc Kultury

Lublin – Stare Miasto , 2/3 czerwca 2018, wstęp wolny

 

fot. Marcin Butryn

 

fot. Ignac Tokarczyk (43)

Submit a Comment