Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 11, 2016

Scroll to top

Top

No Comments

Warszawskie odkrycia: Banjaluka

Warszawskie odkrycia: Banjaluka
Paulina Grabara

Pamiętam Banjalukę sprzed kilku lat na Mokotowie. Wczoraj po raz pierwszy wybrałam się do lokalizacji przy ulicy Szkolnej. Po schodach w dół znaleźliśmy się w miło zaaranżowanej przestrzeni: duże drewniane beczki, 2 kilka wnęk ze stolikami, co daje prywatność. Ale do Banjaluki wrócę ze względu na menu – ciekawe, doskonale przyrządzone i do tego w dużych porcjach i powiedzmy szczerze – w rozsądnych cenach.

 

Czym jest kuchnia Bałkańska? Bałkany to region Europy, obejmujący w przybliżeniu obszar Półwyspu Bałkańskiego. Jednak nazwa ta mniej odnosi się do geografii, a bardziej do wspólnoty historyczno-kulturowej. O przynależności danego kraju do Bałkanów decydują cechy kulturowe, społeczne i historyczne. Państwa Bałkańskie to: Albania, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Czarnogóra, Grecja, Kosowo (terytorium sporne), Macedonia, Serbia (poza Wojwodiną) oraz Chorwacja (część dalmatyńska). Tak więc kuchnia bałkańska to kuchnia typowa dla tych społeczeństw.

Kilka smaków przypomniało mi o wyjazdach jeszcze w latach 90-tych do byłej Jugosławi: cevapcici, aczkolwiek kuchnia bałkańska to także moje ukochane inspiracje z kuchni greckiej.

 

Co czekało na nas w menu?

Bogactwo przystawek, których mogłabym zamówić kilka i na tym zakończyć posiłek. Jednak mimo, że kusił mnie grillowany bakłażan przekładany lawaszem, sosem ajvar, pastą z koziego sera, podawany z sosem jogurtowym, zestaw przystawek z cevapcici, falafelem, tabuleth, faszerowaną ljutą, serem szopskim czy zestaw 4 hummusów zdecydowaliśmy się na 2 przystawki: sałatkę szopską, podaną w szklanym słoiczku z sosem ajvar – doskonałą w swojej inności od równie pysznej sałatki greckiej oraz na sałatkę z krewetkami, która była doskonałą przystawką i bardzo mnie pozytywnie zaskoczyła: na pieczonej cukinii pyszne krewetki, a wszystko z lekko słodkim sosem z mango, czuszki i kolendry oraz z nieco kwaśnymi owocami granatu, które stanowiły świetne przełamanie smaku.

Z drugimi daniami też nie było lekko i przy kolejnej wizycie z pewnością zagłębimy się w sekcję mięsną (zawijana baranina z serem owczym, natką, ostrą czuszką cząbrem, z kaszą bulgur, podane z sosem miętowym, jagnięce kotleciki z hummusem, jarmużem z soczewicą i suszonymi pomidorami, kaszą bulgur i sosem miętowym czy deska mięs: szaszłyki z kurczaka, karkówki wieprzowej i baraniny, kiełbasa jagnięca, wątróbka zawijana w boczku, ser szopski zawijany w boczku, kotleciki wołowe, frytki domowe, podawane z trzema sosami: bbq, ajvar, miętowym po prostu przegrały z pozycjami z sekcji OWOCE MORZA).

Lekko już najedzeni (porcję są naprawdę obfite, a lokal pokazuje, że można na przekór francuskiej sztuce kulinarnej gdzie niestety najczęściej dobrze znaczy mało) doczekaliśmy naszych dań głównych. Maciek zamówił krewetki duszone w białym winie i maśle – były rozpływające się w ustach, a ja grillowaną mackę ośmiornicy, która podana została z papryką faszerowaną jarmużem i soczewicą oraz z sosem ajvar. Cóż za połączenia! Lekko twardy i chrupiący jarmuż, słodka i rozpływająca się w ustach papryka, pyszny sos. Danie postanowiłam sama wzbogacić sobie o hummus z suszonych pomidorów – pasował nieźle, choć też dobrze komponował się z Maćka lawaszem (rodzaj chleba z mąki, wody i soli).

Było pysznie, innowacyjnie, niebanalnie. Z pewnością wrócimy, bo nawet na deser nie starczyło nam już miejsca.

 

Podobało nam się:

– oryginalne receptury, połączenia i różnorodność składników – słowem świetne nowe menu

– duże porcje

– specjalne promocje przygotowywane na każdy dzień tygodnia

– program animacyjny dla dzieci, który odbywa się w każdą niedzielę

 

 

 

 

FacebookTwitterPinterest

Submit a Comment