Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 10, 2016

Scroll to top

Top

3 Comments

Coffee, Kaffee, Café, Kava – nasze ulubione miejsca gdzie wypijemy pyszną kawę!

Coffee, Kaffee, Café, Kava – nasze ulubione miejsca gdzie wypijemy pyszną kawę!
Anna Matyjewicz

Nie jesteśmy wielkimi fanami sieciówek, bardziej cenimy indywidualny klimat kawiarni. Lubimy nowoczesne wnętrza, ale równie dobrze czujemy się w „domowych kawiarniach”. Lubimy miejsca z duszą, takie z klimatem, w których oprócz kawy przeczytamy książkę, gazetę czy posłuchamy dobrej muzyki. Dlatego postanowiliśmy zrobić burzę mózgów i wytypowaliśmy nasze ulubione kawiarnie!

Ania – Barcelona 

Mucci’s – adres: Plaza del Sol Nº, 1, 08012 Barcelona, Hiszpania

W Barcelonie zakochałam się w Mucci’s – niewielkiej kawiarni w centrum miasta, w której można siedzieć wewnątrz, jednak największą radość sprawiło mi picie kawy na zewnątrz na wysoki barowych krzesłach i obserwowanie przez „okno” tego, co dzieje się w środku. Dodatkowo można zjeść tam pyszną pizzę, czy kanapki na ciepło. Oczywiście kawa najlepiej smakuje w towarzystwie przepięknego wiosennego słońca! Zdecydowanie chcę tam wrócić!

więcej o Barcelonie: La boqueria kolebka smaków

 

Kasia – Manchester

Sugar Junction – adres: Manchester, 60 Tib Street

Sugar Junction to wyjątkowe miejsce. Zostało stworzone z pasji do wszystkiego co vintage. Zastawa, obrusy i meble  przypominają trochę herbatkę u cioci. Domowe ciasta i pyszną kawę serwują dziewczyny w pięknych rozkloszowanych retro sukienkach w kwiaty. To bardzo ciepłe i urocze miejsce znajduje się w modnej dzielnicy Manchesteru – Northern Quarter.

 

Marta – Oslo

Mój typ to kawiarnia na końcu świata, czyli Verdens ende  – kawiarnia znajduje się w miejscu, gdzie punkt widokowy jest najbardziej wysunięty na południe w okręgu Vestfold w Norwegii. Z kawiarni rozciąga się piękna panorama na Skagerrak z licznymi wysepkami wynurzającymi się z morza. Na zboczach skał można obserwować ruch jachtów i statków.

 

Paulina- Waszyngton

W kawiarniach główne znaczenie ma dla mnie  wystój miejsca i jego klimat. To w nich siedzę, obserwuję ludzi, czytam. Jednak jeśli chodzi o kawę to „doceniam” typową amerykańską „lurę”. Od zawsze marzyłam, aby jak w filmie Tarantino Reservoir Dogs siedzieć w Diner i zastanawiać się czy kelnerka dolała do mojego kubka wystarczającą liczbę razy. Dlatego mój typ do Diners 27/7 w Waszyngtonie. Poza kawą mają tam świetną sałatkę z grillowanym tuńczykiem.

 

Kamila – Warszawa

Cafe Kafka – piszą o sobie na Facebooku ‘kultowe miejsce na mapie stolicy’, ja dodałabym tylko do tego opisu – kultowe – kawowe. W sercu Warszawy na ulicy Oboźnej powstała kawiarnia, w której oprócz najlepszej parzonej kawy można wiosną i latem poczuć się jak na wakacjach. Latte pod markizami lub na leżaczku smakuje najlepiej! Już nie mogę się doczekać leżakowania na Oboźnej!

1929004_1201462636532649_3399294037718258482_n

 

Monika – Portas do Sol

Kawiarnia w historycznym centrum Lizbony. Doskonałe miejsce na relaks i przerwę na kawę. Siedząc w wygodnej sofie, na przeogromnym tarasie, można bez końca podziwiać niesamowity widok na najstarszą dzielnicę Lizbony – Alfamę. Bezcenne!

o portugalskiej kawie przeczytacie też: Mała czarna

 

Aśka – Paryż

Colette – 213 RUE SAINT-HONORÉ 75001 PARIS

Właściwie nie można tego miejsca nazwać kawiarnią, ale nawet pod pretekstem wypicia późno porannej kawy (otwierają dopiero od 11) będąc w Paryżu potrafię udać się właśnie do concept store Colette.

Niezliczona ilość estetycznych bodźców jaka atakuje moją wrażliwość począwszy już od witryn sklepowych, obcowanie z pięknymi przedmiotami czy wyselekcjonowaną muzyką i prasą, to tylko wstęp do atrakcji, które zdecydowanie umilają mi czas podczas picia ukochanej caffe latte. Chyba najprościej mówiąc jest to miejsce, do którego nie wyobrażam sobie nie wracać, nie tęsknić i nie czekać na ten moment spotkania po kilku miesiącach!

 

Gosia- Berlin

The Barn- Auguststrasse 58, Berlin- Mitte

W Berlinie kocham właściwie wszystko, a The Barn (tłum. stodoła) jest zaledwie jednym z kilku miejsc, do których wracać mogłabym codziennie gdyby nie odległość od Warszawy. Swoim pro-ekologicznym podejściem i wystrojem ta malutka kawiarnia zaspokaja moje estetyczne i smakowe potrzeby. Tutaj do kawy podchodzi się z wielkim namaszczeniem – kupowana jest bezpośrednio od farmerów, a pali się ją już na miejscu lub w małych palarniach w Europie. Do przygotowania czarnej – przedłużanej czyli takiej jaką lubię, bariści używają techniki „Drip” albo specjalistycznego ekspresu sprowadzonego aż z Seattle! Menu kawowe zmienia się w zależności od sezonu, w którym dojrzewają ziarna różnych gatunków. Można powiedzieć, że to dorabianie ideologii, ale ten smak zdecydowanie zapada w pamięć. W moim „zestawie obowiązkowym” jest też zawsze miejsce na domowe ciasto lub pyszną bagietkę z eko „stodoły”.W ten sposób przy jednym z dwóch mikroskopijnych, drewnianych stolików na zewnątrz mogę przesiedzieć dobrych kilka godzin obserwując ludzi na ulicy.

czytajcie też: Moda w Berlinie

Alek – Aigues-Mortes

Tac Tac 

Trudno nazwać ją kawiarnią, wystrojem przypomina raczej lokal znany z opowieści o Asterixie i Obelixie. Na długim blacie piętrzą się stosy kubków, kufli talerzy, kelnerem jest właściciel, od wielu lat czuwający na posterunku. Kawa to standardowa atrakcja lokalu, równie popularna jak piwo, którego karta przypomina biblię. Tac-tac to wreszcie lokal w centrum zabytkowego, średniowiecznego miasta, na południu Francji, czyli raju dla tych, którzy pragną ciepła i śródziemnomorskiej przyrody, pachnącej lawendą.

Aigues Mortes czyli zamek z bajki

 

FacebookTwitterPinterest

Comments

Submit a Comment