Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

INTO passion | Grudzień 3, 2016

Scroll to top

Top

4 Comments

NEW YORK I LOVE YOU!

NEW YORK I LOVE YOU!
Paulina Grabara

Jaki jest Nowy Jork? Dokładnie taki, jak w odpowiedziach osób, które zapytałam za co kochają Nowy Jork. W jego różnorodności jest siła, a w wielkości nieograniczony potencjał indywidualizmu. Nowy Jork to najbardziej do mnie przemawiająca definicja wolności: to gwarancja do stworzenia przestrzeni życia, która jest respektowana przez innych i która jednocześnie szanuje przestrzenie życiowe tych dookoła nas. To pochwała ludzkich możliwości, akceptacja potrzeb, zrozumienie wyborów.

Mój Nowy Jork? To maszerowanie w gąszczu ulic z zadartą do góry głową, by dostrzec dachy wieżowców i niebo pomiędzy. To wpatrywanie się w ludzi, co dzięki Bogu nie jest karalne. To mecze baseballu w letnie dni w Central Parku i muzycy grający na saksofonie. To ludzie zawodowo wyprowadzający psy, Ethan Hawke w czapce z gitarą i najpiękniejsi ludzie najróżniejszych nacji. To second handy na Orchard Street z vintage’ową biżuterią Chanel, galerie na Soho z obrazami Warhola czy Kandynskiego. To historia świata w MET i sztuka współczesna w MOMA. To wylegiwanie się w słońcu na Highline i jego zachód widziany z mostu Williamsburg. To małe zwycięstwa człowieka, czynione każdego dnia. Wielka energia i uczucie szczęścia.

 

NEW YORK I LOVE YOU mówią:

Agnieszka Ścibior

Redaktor naczelna magazynu VIVA!MODA, robi sesje dla L’Officiel, Vanity Fair i Vogue.

„Moje ulubione miasta to NY, Paryż i Lizbona. Mimo, że każde kojarzy mi się z pracą, nie straciły swojej magii. W Nowym Yorku fajne jest to, że nigdy nie czuję się tam obco. Ani miasto ani jego mieszkańcy nie budują przed przybyszami bariery. Ostatnio na sesji pracowałam z Francuzem, który wychował się w NY, makjażystką Włoszką, która mieszka w mieście od roku i z fryzjerem z Londynu, który przyjechał specjalnie na naszą sesję. A fotografowaliśmy Polkę , która tam się przeniosła i podbiła NY. To była Anja Rubik. Na sesjach w NY spotykam ludzi z całego świata i każdy czuje się jak u siebie. To się szybko udziela. Jeśli jadę do pracy to lubię zatrzymać się w Soho. To mała dzielnica, z kameralnym trochę francuskim klimatem. Można zjeść dobre europejskie śniadanie w belgijskiej sieci Le Pain Quotidien (bez ziemniaków podawanych do jajecznicy, a jest to jedna z niewielu rzeczy w amerykańskiej kuchni, której nie znoszę). Choć uważam, że to nie zasłużony stereotyp, że w Ameryce jest złe jedzenie. Jeśli niezrezygnuje się fastfoodów jedzenie jest rewelacyjne. Soho jest jednak opanowane przez turystów. Jeśli miałabym czas pojechać na miesiąc lub dwa wtedy zatrzymałabym się w Chelsea, tutaj toczy się prawdziwe życie. Mieszkania są większe, artyści i fotografowie mają swoje studia. Kiedyś zatrzymałam się w hotelu Chelsea i o dziwo to legendarne miejsce wciąż ma atmosferę, którą opisała Patti Smith w swoich wspomnieniach „Poniedziałkowe dzieci”. A jeśli chodzi o górny Manhattan to znam fajne miejsce gdzie można zjeść najlepsze burgery w mieście. To bar ukryty za bordową kotarą w lobby hotelu Le Parker Meridien. Wykończony drewnianą, pomazaną długopisami boazerią, był w tym miejscu zanim zanim budynek został przerobiony na 5 gwiazdkowy hotel, ale nie poddał się renowacji. Starzy właściciele nie ulegli namową i nie odsprzedali miejsca, nie przerobili go też na elegancki bar, a mimo to wciąż ustawiają się tam najdłuższe kolejki po hamburgery.

 

Mikołaj Komar

Redaktor naczelny magazynu K Mag, fotograf, promotor.

„Kocham NY za kolory, to jest główna rzecz, która mnie do niego ciągnie. Co zawsze robię po przyjeździe do NY ( a staram się bywać w nim często) to jest posadzenie moich czterech liter na jednym z murków, które lubię i siedzenie kilka godzin i patrzenie się na ludzi, na energię, bo jest to niczym ładowanie baterii. Uwielbiam East Village za to, że jest takim artystycznym kampusem w centrum dużego miasta, uważam że Williamsburg jest mocno przereklamowany, a East Village ma super fajny nastrój, no i wciąż jest to Manhattan. Oprócz tego podobają mi się zmiany jakie zachodzą – podróżuje do NY dosyć często, pierwszy raz byłem 1993 roku i najbardziej podobają mi się zmiany w Meatpacking district, który za moich pierwszych wizyt był totalnym centrum hangarów, magazynów, a teraz jest to jedna z najmodniejszych dzielnic, gdzie mamy butiki LV, najmodniejsze restauracje etc. Bardzo lubię rejon Central Parku, bo tam wszystko jest połączone – razem z Metropolitan, z MoMĄ, wszystko tworzy kwadrat Woody’ego Allena, który zawsze będzie mi się kojarzył pozytywnie i kiedykolwiek jestem w tamtym rejonie to go widzę, więc jest to dla mnie taki fajny klasyczny Nowy Jork”.

 

Beata Sadowska

Dziennikarka Polsat Cafe i Chilli ZET. Współwłaścicielka i współprojektantka marki ZOUZA. Prowadzi blog www.beatasadowska.com. Kocha podróże i kocha biegać. Stanęła na mecie dwunastu maratonów.

„Nowy Jork. Kocham za wibracje. Nie tylko metra. Za Central Park, w którym pysznie się biega. Za West Village, gdzie mogę się włóczyć bez celu. Za wystawy i jazzowe koncerty. Za maraton, w którym kibicuje 2 miliony ludzi!”.

 

Patrycja Dobrzeniecka

Makijażystka. Pracowała już z ekipą Madonny, Charlim le Mindu – kreatorem wizerunku Lady Gagi i Lany del Rey. Ma na swoim koncie okładki dla wszystkich liczących się magazynów w Polsce, sesje mody i beauty. Największe firmy kosmetyczne zatrudniają właśnie ją do stworzenia poszczególnych kolekcji.

„NYC to miłość, magia i moja pierwsza sukienka od Givenchy. Jeśli tylko uwierzysz w czary to tylko w tym mieście może odmienić się Twoje życie. Manhattan, Soho, Prince Street. Cudowne kluby, znani ludzie i szampan do rana. Kawiarenki i butiki. Wydane wszystkie pieniądze. Wypowiedziane życzenie na tarasie Standard hotel pewnej magicznej nocy… No i mam, co chciałam. Kocham Nowy Jork i moją Givenchy, i czasem się tylko zastanawiam, czy to to miasto, czy może sukienka odmieniły moje życie”.

 

 

Anna Gidyńska

Trochę dziennikarka, trochę blogerka. Czyta, pisze, gotuje, planuje.

„W NYC byłam jak dotąd raz i nie uważam się za kogoś, kto mógłby napisać przewodnik, nic z tych rzeczy. Ale poza tym, że miasto zrobiło na mnie ogromne wrażenie, myślę, że jestem w stanie powiedzieć, że The Highline to coś, co zostanie mi na zawsze w pamięci. Napowietrzny park stworzony na dawnej linii kolejowej brzmi trochę jak wiszące ogrody Semiramidy (które najprawdopodobniej nie istniały w formie, którą sobie wyobrażamy). A jednak powstał, co jest dla mnie triumfem ludzkiej wyobraźni. Można było linię zdemontować (i prawie się tak stało), ale zamiast tego zrobiono miejsce dla wszystkich, gdzie można spacerować, słuchać wykładów, robić zdjęcia, czytać książki”.

 

Paweł Marczewski

Od lat związany ze światem mody: współpracował z topowymi polskimi magazynami mody, m. in. Glamour, Gala czy InStyle, teraz patrzy i tworzy modę z drugiej strony jako dyrektor artystyczny marki Big Star.

„Nowy York jest dla mnie napędem do życia, to moja bateria. Tylko w nim czuje się naprawdę wolny, nikogo tu nie obchodzi kim jesteś, co robisz, ile masz w kieszeni, jak wyglądasz”. Jego multikulturowość sprawia, że nie musisz jeździć nigdzie indziej: masz tam China Town , Little Italy czy nawet Greenpoint. Moje ulubione miejsce to na pewno Manhattan z Soho, Central Parkiem czy Canal Street oraz obowiązkowo 21 century, które osobiście kocham i zawsze spędzam tam gro mojego czasu. Ostatnio odkryłem Williamsburg, ale jeszcze do końca go nie znam. Ludzie też są inni, specyficzni, ale milsi od Paryżan. NYC to nie miasto, to styl życia. Ma się go po prostu w sercu, a w moim sercu to ta większa połowa”.

 

Ewa Salamon

Jej życie zawodowe pochłania Gdańsk i jego promocja. Jest w ciągłym biegu. Uwielbia wymyślać, tworzyć, działać.

„Nie lubię robić tego, co robi większość. Ale w tym przypadku jestem konformistką. Kocham Nowy Jork. A jeśli coś jest z Nowego Jorku, też to kocham. Myślę NY, słyszę Franka Sinatrę, Alicię Keys, jazz, musical na Broadwayu, widzę filmy Woody’ego Allena, dziewczyny z „Seksu w wielkim mieście”, sprzęt Apple’a, mecze Yankesów, Knicksów, modelki i projektantów na Fashion Weeku”.

 

Marta Jurczak

Pasjonatka podróży, kultury latynoamerykańskiej, salsy i nurkowania. Mieszkała w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Brazylii, Tanzanii, Hondurasie i Egipcie, jednak to w Nowym Yorku odnalazła swoje miejsce na ziemi.

„Kocham Nowy Jork za jego wielokulturowość, różnorodność i tolerancję, które sprawiają, że każdy, niezależnie od pochodzenia, czuje się tutaj jak w domu. Ogromna mieszanka narodowości w Big Apple umożliwia smakowanie wszystkich kuchni świata, od afgańskiej po etiopską i brazylijską. Uwielbiam nowojorską energię i dynamikę, które w połączeniu z niezwykłymi talentami artystycznymi oferują przebogaty wybór rozrywek kulturalnych. Niezależnie od dnia tygodnia, odbywa się tu wiele ciekawych koncertów, przedstawień, spotkań i innych wydarzeń. Ponadto, samo położenie miasta jest idealne i sprawia, że prawie na wyciagnięcie ręki mamy latem plażę i ocean, a zimą stoki narciarskie. W Nowym Jorku ludzie kochają sporty i większość mieszkańców bardzo aktywnie spędza czas uprawiając jogging, jeżdżąc na rowerze, grając w koszykówkę czy football amerykański. Jeśli miałabym wybrać moje ulubione miejsce w Nowym Jorku, to zdecydowanie byłby to Central Park – oaza zieleni pośrodku metropolii, doskonałe miejsce na sport, relaks na łonie natury i piknik ze znajomymi. Cóż dodać… Po prostu kocham Nowy Jork!!!”.

 

Monika Wtulich

Jej pasją są podróże i odkrywanie pięknego świata. Uwielbia wędrówki po nieznanych uliczkach, smaki lokalnych kuchni oraz wschody i zachody słońca.

„Do Nowego Yorku pojechałam w odwiedziny do mojej przyjaciółki Marty. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Nowy York pochłonął mnie całkowicie, a ja dałam się ponieść jego żywiołowej energii. Pokochałam go przede wszystkim za tolerancję, która pobudza kreatywność i inspiruje ludzi do bycia sobą, do wyrażania siebie i bycia wyjątkowym. Balsamem dla duszy była dla mnie wszechobecna muzyka i sztuka: od wystąpień ulicznych po koncerty i muzea. Miejscem, do którego mogłabym w kółko wracać jest dzielnica East Village i sąsiadująca z nią Nolita. Obie łączy ożywiona atmosfera, świetne jedzenie, klimatyczne kawiarnie, etniczny charakter i awangardowy szyk. Są mekką hipsterów, miłośników vintage i street art. Nowy Jorku, to była wspaniała randka i mam ochotę na więcej!”.

 

O Nowym Jorku czytajcie też:

Najpierw zaliczasz ikony

4 najfajniejsze ulice Nowego Jorku

 

FacebookTwitterPinterest

Comments

  1. Paulina Grabara

    może warto poszukać tych, którzy nie kochają?

Submit a Comment